Anna Grodzka od spraw beznadziejnych

Zapowiada, że będzie prezydentem aktywnie wspierającym interes społeczny za pomocą inicjatywy legislacyjnej i prawa weta.

Podczas konferencji rozpoczynającej jej kampanię wyborczą 13 lutego w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej Anna Grodzka zaprezentowała się jako kandydatka grup społecznych w najtrudniejszej sytuacji: – Nie mogę pogodzić się z myślą, że młodzi nie widzą perspektyw życiowych, a starsi na emeryturze coraz częściej nie są w stanie przeżyć od pierwszego do pierwszego – powiedziała kandydatka Zielonych, popierana w sumie przez czternaście organizacji.

Wśród jej postulatów znalazły się: walka z bezrobociem, zapewnienie dostępu do służby zdrowia wszystkim obywatelom przez wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia społecznego, podniesienie płacy minimalnej i kwoty wolnej od podatku. To ostatnie ma być elementem walki z wyprowadzaniem kapitału do rajów podatkowych.

– Polska nie może być eksporterem najtańszej siły roboczej. Aby z tym skończyć, potrzebne są zmiany w gospodarce, państwo powinno inwestować w start młodych na rynku pracy – mówiła Grodzka.

Wcześniej współprzewodnicząca Partii Zielonych Agnieszka Grzybek wymieniała grupy, o które Grodzka walczyła jako posłanka: bezrobotni, bezdomni, samotne matki, eksmitowani. – W Polsce ludzie modlą się do św. Tadeusza Judy, patrona spraw beznadziejnych – mówiła. – My się do świętych nie modlimy. Przedstawiamy Annę Grodzką od spraw beznadziejnych.

Gdzie jest prezydent?

Według Zielonych prezydent musi być aktywny. Drugi współprzewodniczący partii Adam Ostolski podsumowując prezydenturę Bronisława Komorowskiego, zarzucił mu „siedzenie pod żyrandolem”. – Gdzie jest prezydent, kiedy wyciągnięcie ręki do ludzi jest potrzebne? – pytał Ostolski, nawiązując do protestu górników. Zarzucił Komorowskiemu i Platformie Obywatelskiej osiem lat zaniedbywania dialogu społecznego oraz niedopilnowanie jakości powstającego prawa. – Nikt nie tęskni za Lechem Kaczyńskim, ale on przynajmniej czytał ustawy przed ich podpisaniem – komentował Ostolski. Sugerował, że prezydent powinien stanąć na czele komisji trójstronnej. W polityce zagranicznej wytknął władzom nieobecność Polski w rozmowach o przyszłości Ukrainy.

Grodzka miałaby natomiast korzystać z prawa inicjatywy ustawodawczej i weta. Wyliczała ustawy, przeciwko którym głosowała jako posłanka: – Jako prezydentka nie będę już musiała głosować przeciwko. Będę mogła je wetować i to właśnie będę robiła – zadeklarowała.

Uważa, że rolą głowy państwa jest tworzenie długofalowej polityki. Jej zdaniem prezydent powinien być „katalizatorem dialogu społecznego”, a dostępne narzędzia wykorzystywać do negocjowania z rządem.

Dużą rolę w programie Grodzkiej odgrywa rozwój odnawialnych źródeł energii, w czym widzi nie tylko korzyści ekologiczne, lecz także szansę na rozwój gospodarczy. Zagrożeniem, z którym zamierza walczyć jako prezydent, jest umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi (TTIP). Zdaniem Grodzkiej zamiast oczekiwanych korzyści może ona przynieść Polsce ogromne straty, narażając kraj na wypłatę odszkodowań międzynarodowym korporacjom.

Kandydatka mniejszości. Biografia Anny Grodzkiej

Anna Grodzka, urodzona w 1954 r. w Otwocku, jest pierwszą transseksualną osobą zasiadającą w polskim Sejmie. W latach 90. była członkinią Socjaldemokracji Rzeczpospolitej Polskiej potem Sojuszu Lewicy Demokratycznej – do września 2011 r. Wtedy w wyborach parlamentarnych wystartowała z listy Ruchu Palikota, choć jako kandydatka niezależna. Weszła do Sejmu i wstąpiła do partii. W 2014 r. przeszła do Zielonych. – Szkoda, że tak się stało, popełniła wielki błąd życiowy – komentował tę decyzję Palikot.

Grodzka jest absolwentką psychologii klinicznej na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako producentka filmowa we własnej firmie Media Partner, która obecnie ma zawieszoną działalność oraz w DT Film. W młodości działała w Zrzeszeniu Studentów Polskich (1980–1984). Była właścicielką oraz członkinią władz kilku spółek. Przez wiele lat zajmowała się działalnością społeczną na rzecz mniejszości: współtworzyła Fundację na rzecz Osób Transpłciowych Tran–sfuzja, pełniła funkcję wiceprezeski i prezeski tej organizacji. Obecnie jest członkinią Rady Fundacji LGBT Business Forum. W Sejmie VII kadencji jest wiceprzewodniczącą komisji kultury i środków przekazu oraz parlamentarnej grupy kobiet, pracuje także w komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

W kwestionariuszu MamPrawoWiedziec.pl, który wypełniła przed wyborami do Sejmu w 2011 r., stwierdziła, że partie powinny być finansowane z procenta od podatków, przekazywanego przez obywateli na wybraną opcję. Była za wprowadzeniem głosowania przez internet i tzw. systemu suwakowego, czyli obowiązku umieszczania na liście wyborczej na przemian kobiet i mężczyzn. Opowiedziała się za podniesieniem płacy minimalnej, tłumacząc, że nie wpłynie to negatywnie na opłacalność działalności gospodarczej, a uruchomi ogromny potencjał społeczny, podniesie motywację do pracy i ograniczy szarą strefę. „Chcę zabiegać o rzeczywistą równość praw i szans dla wszystkich, szczególnie praw i szans społecznych kobiet oraz osób wykluczonych. Walczyć z ksenofobią, homofobią, transfobią, antysemityzmem, rasizmem. Zabiegać o separację kościoła od państwa, odbiurokratyzowanie państwa i szanse dla drobnej przedsiębiorczości” – deklarowała jako kandydatka na posłankę.

Kandydaturę Grodzkiej wyłoniła w prawyborach Partia Zielonych oraz koalicja trzynastu organizacji społecznych: Stowarzyszenie Społeczeństwo FAIR, Towarzystwo Humanistyczne, Wolny Radom, Instytut Globalnej Odpowiedzialności, Stowarzyszenie Stop Stereotypom, Nowoczesna Lewica, Fundacja Feminoteka, Fundacja Suwak, Niezależny Instytut Myśli Społeczno-Politycznej, Polska Unia Lokatorów, Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, Piotrowska Fundacja im. A.F. Modrzewskiego i Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-Unia.