Tydzień pracy i 1230 euro to średni roczny koszt, który ponosi europejski rolnik ubiegając się o unijne wsparcie. Wspólna Polityka Rolna daje do dyspozycji dopłaty, pomoc w przypadku klęsk żywiołowych, a w ostatnich latach środki za działania związane z ochroną środowiska. Za wsparciem idą jednak obowiązki administracyjne – wnioski, dokumentacja, kontrole. Czy obecny system jest efektywny?
Co ósmy rolnik (78 proc.) korzysta ze wsparcia zewnętrznego doradcy przy składaniu wniosków. Ogranicza to ryzyko błędów, ale często jest odpłatne.
Dopłaty wiążą się także z kontrolami. W ciągu ostatnich trzech lat co trzecie gospodarstwo (36 proc.) przeszło przynajmniej jedną, 16 proc. – co najmniej trzy.
Według raportu EU CAP Network, nawet 60 proc. obciążeń administracyjnych rolników może wynikać ze sposobu w jaki wprowadzane są unijne przepisy przez państwa członkowskie. Przykładem jest gold-plating, czyli dokładanie krajowych wymogów ponad minimum wynikające z prawa UE.
Nadmierna biurokracja była jednym z haseł protestujących w ostatnich latach rolników. W grudniu 2025 roku Unia Europejska przyjęła pakiet zmian, które mają ograniczyć obciążenia administracyjne związane z WPR.
Nowe przepisy uprościły system płatności dla małych gospodarstw i zwolniły beneficjentów z części wymogów środowiskowych. Zmiany mają też ograniczyć dublowanie wymogów unijnych i krajowych. Reformą objęto także system kontroli, do których wykorzystywana zostanie technologia satelitarna, a kontrole stacjonarne będą mogły odbywać się maksymalnie raz w roku.
Według Komisji Europejskiej zmiany zaoszczędzą rolnikom do 1,6 mld euro rocznie, a państwom członkowskim – ponad 200 mln. Czas i pieniądz to główne argumenty za uproszczeniem systemu. Krytycy obawiają się jednak, że ograniczenie wymogów odbędzie się kosztem ochrony środowiska i osłabi wspólne standardy jakości w Unii.
Oryginalny tekst: Aleksandra Krzysztoszek (FocusEurope.pl)