Polskie czy europejskie? Czyli jak unijne prawo zmienia polskie przepisy

Znacząca część aktywności Sejmu jest efektem prac w Parlamencie Europejskim i Radzie. Ustawodawstwo unijne może wpłynąć nawet na kształt Konstytucji.

W 2014 r. minie 10 lat, odkąd Polska jest w Unii Europejskiej. Nasze członkostwo wiąże się z ciągłym dostosowywaniem prawa polskiego do unijnych przepisów, ale także wpływaniem na europejskich ustawodawców.
Prawo Unii Europejskiej to 90 tysięcy stron aktów prawnych oraz stale rozwijające się orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE. Funkcję unijnej konstytucji pełni Karta praw podstawowych oraz traktaty. Podlegają im rozporządzenia i dyrektywy przypominające rangą polskie ustawy.
 

 

 
Rozporządzenia unijne są wdrażane bezpośrednio. Z kolei dyrektywy nakładają na kraje członkowskie obowiązek osiągnięcia jakiegoś celu, pozostawiając władzom państwa margines swobody, w jaki sposób tego dokonają.

 

Coraz częściej dochodzi do sytuacji, że to Parlament Europejski, przyjmując dyrektywę, wytycza kierunek działania i określa cele. Parlamenty krajowe pełnią natomiast funkcję „wykonawczą” i realizują cele uzgodnione na szczeblu europejskim. Jeszcze mniejszy wpływ na kształt prawa parlamenty narodowe mają w przypadku unijnych rozporządzeń.

 

 

 

W praktyce dyrektywy powodują najczęściej konieczność zmian niektórych obowiązujących już ustaw. Tak było w wypadku unijnej dyrektywy dotyczącej urlopów rodzicielskich. Jej celem było lepsze godzenie pracy, życia prywatnego i rodzinnego przez pracujących rodziców oraz promowanie równości kobiet i mężczyzn na rynku pracy. W Polsce wprowadzono zapis w Kodeksie pracy, zgodnie z którym jeden miesiąc urlopu jest do wykorzystania tylko przez jednego z rodziców i nie może zostać oddany drugiemu.

 

Bywa, że zrealizowanie dyrektywy wymaga przyjęcia nowej ustawy. W 1997 r. Polska uchwaliła ustawę o ochronie danych osobowych, dwa lata po przyjęciu unijnej dyrektywy przez Parlament Europejski i Radę.

 

Unijne akty prawne mogą powodować zmiany Konstytucji RP. Tak było w wypadku wprowadzenia Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA), czyli uproszczonej formy ekstradycji pomiędzy państwami członkowskimi UE. Do tego czasu Polska zakazywała wydawania polskich obywateli władzom innego państwa w przypadku, gdy popełnili oni przestępstwo poza granicami kraju.

 

Sejm i Senat opiniują projekty aktów prawnych UE na etapie ich tworzenia
Jeśli posłowie uznają, że Unia wykracza poza swoje kompetencje – zgłaszają sprzeciw. Do tej pory Sejm 12 razy skorzystał z możliwości zgłoszenia sprzeciwu wobec projektów dyrektyw i rozporządzeń.
Jedna z tych dyrektyw miała na celu wprowadzenie parytetu mężczyzn i kobiet w biznesie. W styczniu 2013 r. Sejm wyraził sprzeciw wobec projektu przesłanego przez Komisję. Uznał, że zastosowane przez nią kryteria są nieprawidłowe, ponieważ pod uwagę został wzięty jedynie procentowy udział kobiet w organach największych spółek giełdowych. Zdaniem posłów istotne byłoby zbadanie, ile kobiet ubiegało się o stanowisko i ile zostało wybranych. Sejm nie zgodził się z Komisją, że przeszkodą w osiągnięciu większego zróżnicowania płci wśród członków organów spółek są niejasne procedury kwalifikacji na te stanowiska. Zdaniem posłów prowadzenie parytetów może okazać się „sztucznym działaniem”, a nie sposobem na dokonanie rzeczywistej i efektywnej zmiany istniejącej sytuacji.
Jeśli kilka parlamentów w UE wyrazi sprzeciw wobec projektu nowego prawa Unii, Komisja Europejska dostaje ostrzeżenie – tzw. żółtą kartkę. Do tej pory parlamenty narodowe tylko raz pokazały żółtą kartkę. Ostrzeżenie dotyczyło rozporządzenia w sprawie organizacji strajków. W marcu 2012 r. Komisja Europejska przyjęła projekt rozporządzenia, które miało wzmocnić równowagę między prawem do strajku a swobodami rynku. Przeciwko projektowi wystąpiło 12 parlamentów i izb parlamentarnych, w tym Sejm. Wspólnie stwierdziły, że kwestie strajku powinny być regulowane prawem krajowym. Komisja podjęła decyzję o rezygnacji z dalszych prac nad projektem.
Żółta kartka nie dyskwalifikuje automatycznie propozycji Komisji. Trudno jednak wyobrazić sobie sytuację, w której Komisja, mimo tak znaczącego sprzeciwu politycznego, kontynuowałaby prace nad projektem.
Kary za opieszałość we wprowadzaniu przepisów
Jeśli państwo nie wprowadzi przepisów unijnych w terminie, grozi mu za to wysoka kara finansowa. Obecnie Polska spóźnia się z wprowadzeniem 30 dyrektyw unijnych. 
 

 

 
Co dwa miesiące Komisja Europejska sprawdza, czy państwa terminowo wprowadzają prawo unijne do prawa krajowego. Jeśli tak się nie dzieje, ostrzega rządy państw członkowskich, a następnie może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE.

 

W praktyce postępowania wytyczone przez Komisję mają zmobilizować państwa do wprowadzenia przepisów. Jeśli państwo wprowadzi przepisy przed wyrokiem Trybunału, Komisja z reguły wycofuje skargę.

 

 
Rosnąca rola Parlamentu Europejskiego

 

W związku z rosnącą rolą Parlamentu Europejskiego pojawiły się obawy o brak kontroli nad wpływem prawa unijnego na przepisy krajowe. Możliwość wyrażenia sprzeciwu przez parlamenty narodowe jest odpowiedzią na te wątpliwości. Pozbawiony jest on jednak mocy wiążącej. Komisja może procedować mimo opozycji ze strony posłów w państwach członkowskich. Dlatego tak ważne jest przyglądanie się procesowi tworzenia prawa w Parlamencie Europejskim, w którym – podobnie jak w Sejmie –zasiadają bezpośrednio wybrani przedstawiciele. To oni coraz częściej mają kluczowy wpływ na kształt przepisów obowiązujących w Polsce. Naszych europosłów wybierzemy już 25 maja 2014 roku.

 

 

 

Więcej informacji na temat roli PE, w tym pełny raport "Parlament Europejski daje ci prawo" autorstwa Zuzanny Warso oraz infografiki do pobrania znajdziecie na naszej stronie MamPrawoWiedziec.pl.