Jak to będzie z polską prezydencją w Unii?

Prezydencja daje możliwość większego i realnego wpływu na decyzje podejmowane w UE. Będziemy mieć szansę przedstawienia na forum Unii Europejskiej priorytetów polskiej polityki, zaakcentowania najistotniejszych obszarów, przedłożenia własnych pomysłów i inicjatyw.

Na pytanie "co nam da przewodnictwo w Unii Europejskiej?", Mikołaj Dowgielewicz, Pełnomocnik Rządu ds. Przygotowania Organów Administracji Rządowej i Sprawowania przez RP Przewodnictwa w Radzie UE, odpowiada”: Prezydencja daje możliwość większego i realnego wpływu na decyzje podejmowane w UE. Będziemy mieć szansę przedstawienia na forum Unii Europejskiej priorytetów polskiej polityki, zaakcentowania najistotniejszych obszarów, przedłożenia własnych pomysłów i inicjatyw. Prezydencja to jednak głównie kontynuacja wcześniejszych działań Unii, zapewnienie jej spójnego funkcjonowania, zagwarantowanie jej głosu w ważnych dla świata sprawach”. 

A co to dokładnie oznacza? 

W wywiadzie dla „Sygnałów Dnia” Dowgielewicz uściśla, że za budżetowe pieniądze przeznaczone na prezydencję (będzie to 390 milionów złotych, czyli około 100 milionów euro) zyskamy:

  • europeizację i modernizację polskiej administracji - przez ostatni rok przeszkolono 1200 urzędników w zakresie znajomość języków angielskiego, francuskiego oraz w zakresie procedur unijne.
  • szansę na promocję Polski.
  • obowiązek, który oznacza, że polscy ministrowie będą przewodniczyć obradom ministrów unijnych.

WSPANIALE!!!