Wybory 2010 - co nas kręci w tych wyborach?

Już za rok kolejne wybory  - nie tylko prezydenckie, ale także ważniejsze, te które mają wpływ na nasze codzienne życie – wybory samorządowe. Postanowiliśmy sprawdzić, czy jest zapotrzebowanie na kolejny projekt kandydacki – Kandydaci 2010. Zapytaliśmy kilka osób, czy pójdą głosować i w jaki sposób podejmą swoje decyzje. Odpowiedzi były zaskakujące!

Od stwierdzeń, że  „dla mnie to jest absolutnie nie interesujące (…)  absolutnie nie mam zamiaru brać udziału w tych wyborach” , „nie mam ochoty iść na te wybory”, przez „nie mam kompletnie wpływu na to, kto trafia na listy wyborcze”, „nie bardzo wiem, kiedy są te wybory”, po „głosować pewnie jednak pójdę”, „na pewno pójdę na wybory oraz  „a jednak pójdę zagłosować. Tak sądzę. W końcu nie wypada inaczej”.

Wśród krytycznych wobec wyborów opinii pojawia się jedna optymistyczna – „ uważam, że wybór prezydenta miasta ma duże znaczenie, bo wierzę, że jego wizja i odwaga w działaniu może ułatwić mi życie na co dzień”. Obok niej widać jednak brak podstawowej wiedzy na temat działalności pozostałych organów władzy samorządowej.

„ Nie bardzo do mnie dociera fakt, ze rzeczywiście te wybory maja taki wpływ na moje codzienne życie”

„Nie ma dla mnie zupełnie znaczenia, kto zostanie wybrany, ponieważ nie widzę tych ludzi, nie wpływają na moje życie i nie zmuszają mnie do żadnej interakcji”.

I bardziej radykalny głos:
„Wszelakiej maści samorządy mnie nie interesują, bo: 1. nie widzę ich, 2. nie widzę ich działalności (nie mogę jej ocenić, z pragmatycznego punktu widzenia ona dla mnie nie istnieje), 3. dają mi poczucie ograniczania mojej wolności 4. denerwuje mnie ich nieporadność i brak pieniędzy na podstawowe inwestycje, 5. podobnie, jak 80% tzw. elity rządzącej, oni nic nie robią”.

W opiniach, który otrzymałyśmy dostało się nawet Warszawie.
„Nie zagłosuję już w Warszawie. Tam moje głosy stanowiły tło dla walki o przyszłe miejsca w izbach parlamentu, na stanowisku głowy państwa”.

A jak wygląda zapotrzebowanie na informacje o kandydatach?
„Zazwyczaj widzę ich po raz pierwszy na  plakatach wyborczych, nic nie wiem o nich, ich osiągnięciach i celach. Wybór nazwiska jest dla mnie kwestią loterii, a nie racjonalnego wyboru”,
 "muszę się tylko zorientować, kto będzie godny tego, żebym go wybrała”,
 „zamiast szukać informacji o kandydatach, wolę spędzić czas ze swoją dziewczyną”.

Jakie wnioski?

Obywatele i obywatelki mieszkający w jednym z dużych miasta, niekoniecznie tam zameldowani, w wieku pomiędzy 20 a 35 lat deklarują pewne zainteresowanie wyborami samorządowymi. W ich wypowiedziach widać jednak:
- brak jakiejkolwiek informacji na temat kandydujących osób
- brak wiedzy na temat obowiązków i działalności konkretnych organów władzy samorządowej
- potrzebę uzyskania informacji na temat nie tylko programu wyborczego, ale także samych kandydatów i kandydatek
- poczucie związku wyborów lokalnych w wyborami parlamentarnymi, w trakcie których kierujemy się preferencjami politycznymi, a nie faktycznymi potrzebami gminy, dzielnicy, miasta.

Optymistyczny koniec?

„Konieczność dokonania wyboru przedstawicielstwa jest dojmująca, bo wybór przecież oznacza możliwość wzięcia współodpowiedzialności za losy mojego najbliższego otoczenia”.

A Was, co Was kręci w nadchodzących wyborach?

Już wkrótce będziecie mogły i mogli przeczytać o naszych przygotowaniach do nadchodzących wyborów.