Sejm: czy większość skrępuje RPO?

Posłowie przygotowali projekt zmian w sprawie immunitetów rzecznika praw obywatelskich, rzecznika praw dziecka, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, generalnego inspektora ochrony danych osobowych, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej oraz posłów i senatorów.

W tym tygodniu Sejm obraduje od 16 do 18 marca. Zgodnie z projektem Prawa i Sprawiedliwości o zniesieniu immunitetu będzie decydować Sejm bezwzględną większością głosów. Wniosek w tej sprawie będzie mógł złożyć do marszałka Sejmu każdy, kto wnosi do sądu sprawę przeciwko osobie pełniącej wymienione funkcje (tylko w przypadku spraw przeciwko senatorom – marszałkowi Senatu). Wnioski od oskarżycieli publicznych (np. policji) będą składane przez prokuratora generalnego.

Dzięki tej procedurze – jak argumentują projektodawcy – „pokrzywdzeni będą mogli w skuteczny i szybszy sposób dochodzić swoich praw".

Opinie w sprawie projektu wydali prokurator generalny, rzecznik praw obywatelskich, Naczelna Rada Adwokacka, Sąd Najwyższy i Krajowa Rada Sądownictwa. Ich uwagi dotyczyły m.in. angażowania ministra sprawiedliwości w składanie wniosków. „Chciałbym wyrazić swoje zaniepokojenie, że uregulowanie to może w sposób niedopuszczalny konstytucyjnie wpłynąć na niezależność rzecznika praw obywatelskich” – opiniował Adam Bodnar, rzecznik od września 2015 r.

Podczas prac w sejmowych komisjach ustalono, że wnioski będą przechodziły nie przez ministra, ale przez prokuratora generalnego. W praktyce będzie to ta sama osoba – od 4 marca obie funkcje sprawuje Zbigniew Ziobro.

NRA zwraca uwagę na niejasność terminu „wniesienia sprawy do sądu”, co może powodować, że komuś zostanie odebrany immunitet jeszcze przed sprawdzeniem formalnym pozwu przez sąd. Wątpliwości NRA i KRS wzbudza także zapis mówiący o tym, że organ rozpatrujący wniosek (np. marszałek Sejmu) będzie miał dostęp do akt sprawy, a tym samym do danych niejawnych.

Sprawozdawcą projektu będzie prawnik, poseł Waldemar Bura (PiS).

Jak przyjmować obce wojska w czasie pokoju?

Minister obrony narodowej Antonii Macierewicz przedstawi rządowy projekt zmian w ustawie o zasadach pobytu i przemieszczania się obcych wojsk na terytorium Polski. Został on przygotowany na prośbę Komitetu Planowania Cywilnego NATO. Projekt umożliwia ulokowanie wojsk, zwłaszcza jednostek państw należących do NATO i Unii w Polsce w czasie pokoju. Decyzję o tym (z określonym celem pobytu i uprawnieniami obcych wojsk) będzie podejmował premier na wniosek szefa MON i za zgodą prezydenta. Wcześniej prawo tego nie precyzowało.

„Konieczność wprowadzenia zmian do ustawy wynika z pogorszenia się stanu bezpieczeństwa w sąsiedztwie państw Europy Środkowo-Wschodniej” – czytamy w uzasadnieniu projektu. Za ulokowaniem baz NATO w Polsce w czasie kampanii wyborczej opowiadał się Andrzej Duda. – Nasz kraj potrzebuje realnego bezpieczeństwa. Jednym z jego elementów jest twarda infrastruktura NATO na terenie Polski – uzasadniał obecny prezydent.

Projekt ustawy został opublikowany w styczniu. Poseł PO Cezary Tomczyk, były rzecznik rządu Ewy Kopacz i członek komisji obrony narodowej, nie ma jeszcze zdania w tej sprawie. Nie udało nam się uzyskać komentarza od innych posłów Platformy zasiadających w komisji.

Nowoczesna proponuje obniżenie CIT. Minister finansów nie ma takich planów

Posłowie zajmą się także projektem Nowoczesnej, który zakłada obniżenie podatku CIT z 19 do 15 proc. dla małych i średnich przedsiębiorstw (takich, których dochód netto ze sprzedaży w ubiegłym roku nie przekroczył 10 mln euro). Sprawozdawcą projektu będzie Paweł Kobyliński (N).

„Trudno powiedzieć, jak duża grupa podatników skorzystałaby z obniżonej stawki CIT, a tym samym o ile – w krótkiej perspektywie – zmniejszą się wpływy do budżetu z tego tytułu” – czytamy w uzasadnieniu projektu. Posłowie Nowoczesnej podkreślają, że w przyszłości obniżka CIT powinna objąć wszystkich przedsiębiorców.

– Nie ulega wątpliwości, że obniżenie CIT dla małych firm do tak niskiego poziomu byłoby realnym impulsem do rozwoju drobnej przedsiębiorczości w Polsce – komentuje Jacek Kowalczyk z firmy audytorsko-doradczej Grant Thornton. – Mielibyśmy jedną z najniższych stawek CIT w Unii Europejskiej. W połączeniu z podniesionym limitem amortyzacji i wydłużeniem okresu odliczania strat z poprzednich lat (co także jest w projekcie), mogłoby się okazać, że wiele małych firm w Polsce w ogóle nie będzie przez długi okres płacić podatku CIT, co z pewnością pomogłoby im w rozwoju i byłoby zachętą do inwestycji. Jednak jasne jest, że tak silne ulgi skierowane do części firm z pewnością miałoby, przynajmniej w pierwszych latach po reformie, negatywny wpływ na dochody budżetowe – mówi Kowalczyk.

Obniżka CIT była jedną ze sztandarowych obietnic wyborczych PiS, jednak priorytetem dla ministra finansów jest program „Rodzina 500 Plus” i na razie nie przewiduje on obniżki CIT.

Projekt Nowoczesnej zwiększa limit w amortyzacji środków trwałych (sprzętów, lokalu itd.) dla przedsiębiorców z 3,5 tys. do 10 tys. zł. Oznacza to, że firmy mogłyby odpisać od podatku wyższą kwotę i zapłacić mniejszy podatek. Miałoby to ulżyć przedsiębiorcom i zachęcić ich do odważniejszego inwestowania. Oprócz tego zyskaliby możliwość rozliczania starty podatkowej przez 15, a nie jak teraz przez 5 lat.

– Chodzi o mechanizm, zgodnie z którym w rozliczeniach z fiskusem dawne straty obniżają mój obecny zysk. Jeżeli np. moja firma w 2014 r. poniosła stratę rzędu 100 tys. zł, a w 2015 r. miała dochód w wysokości 20 tys. zł, to będzie mogła uwzględnić te 20 tys. na poczet wcześniej poniesionych strat, przez co nie będzie musiała zapłacić podatku od dochodu z 2015 r. Jeśli łącznie przez 15 lat nie osiągnie zysku wyższego niż 100 tys. zł, nie będzie musiała przez cały ten czas płacić podatku dochodowego. Jest to bardzo liberalne i korzystne dla firm podejście, ale z punktu widzenia budżetu, przynajmniej w krótkim terminie, będzie z pewnością negatywne – mówi Kowalczyk.

Wyższa kwota wolna jeszcze nie teraz

Drugi projekt Nowoczesnej, który będzie rozpatrywany na posiedzeniu Sejmu, ma na celu zwiększenie wysokości kwoty wolnej do podatku (obecnie 3091 zł). W myśl projektu miałaby się ona stać elastyczna i wynosić 15-krotność minimum socjalnego ustalanego przez Instytut Pracy i Polityki Społecznej na dany rok, np. jeżeli w 2014 r. minimum socjalne wynosiło 544,35 zł, to kwota wolna wynosiłaby 8116,35 zł. Wysokość kwoty wolnej miałby podawać corocznie minister finansów.

„Podniesienie kwoty wolnej od podatku dochodowego do poziomu przewyższającego minimum egzystencji poprawi znacznie sytuację przede wszystkim 16 proc. podatników o dochodach poniżej 8 tys. zł, którzy zostaną całkowicie zwolnieni z tej daniny” – czytamy w uzasadnieniu projektu. Posłem sprawozdawcą będzie politolog Witold Zembaczyński (N).

Projekt zakłada również zwiększenie dochodu samorządów z podatku PIT – z 49,45 proc. do 65,63 proc. Byłoby to koniecznie, bo po podniesieniu kwoty wolnej znacznie zmaleją przychody samorządów.

PiS na razie nie zapowiada działań w tej kwestii. – Nie będziemy w 2016 r. już podnosić kwoty wolnej od podatku w PIT – powiedział minister finansów Paweł Szałamacha w styczniu na spotkaniu ze studentami w Poznaniu. Swój projekt podwyższający kwotę wolną od podatku złożył już prezydent Andrzej Duda i czeka on na rozpatrzenie w Sejmie od listopada. Komisja finansów ma się nim zająć w marcu.

Wniosek o odwołanie ministra Błaszczaka

Posłowie zajmą się wnioskiem złożonym przez posłów Platformy Obywatelskiej o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka (PiS). Sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych negatywnie zaopiniowała wniosek: nie zgadza się z nim 22 posłów, 14 je za. Teraz zagłosuje cały Sejm.

Postulat zdymisjonowania ministra ma związek z odwołaniem przez niego komendanta głównego policji insp. Zbigniewa Maja. Zdaniem PO szef MSW nie radzi sobie z nadzorem nad policją i skazuje ją na „kolejne miesiące destabilizacji” – czytamy we wniosku. Przedstawi go prawnik, poseł Marek Wójcik (PO).

Wydzielić część Uniwersytetu Mikołaja Kopernika dla Bydgoszczy?

W pierwszym czytaniu posłowie zapoznają się z obywatelskim projektem ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy. Miałby on powstać z przekształcenia Collegium Medicum, które od 2004 r. jest częścią Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Odbyło się to [połączenie uczelni] wbrew woli mieszkańców, bez konsultacji z samorządami. My w Bydgoszczy nigdy się z tym nie pogodziliśmy – mówiła była minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska (PO) we wrześniu, gdy został powołany komitet obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej.

Inicjatorem powstania projektu jest poseł PO Zbigniew Pawłowicz (będzie sprawozdawcą projektu). Do komitetu należą 44 osoby: przedstawiciele uczelni w Bydgoszczy, władz oraz organizacji pozarządowych. Rzecznik UMK dr hab. Marcin Czyżniewski zwracał w mediach uwagę, że organizatorzy akcji nie byli zainteresowani rozmową z władzami uczelni, a na wydzielenie jednostki z jej struktur musi wyrazić zgodę Senat.

Na stronach Sejmu znajdziemy negatywną opinię, którą na temat projektu wydała Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego: „nie zawiera merytorycznego uzasadnienia celowości, a tym bardziej konieczności wydzielenia Collegium Medicum ze struktur UMK. Brak także jasnych przesłanek, że utworzenie [uniwersytetu] pozwoli na uzyskanie określonej wartości dodanej”.

Pod projektem podpisało się ponad 160 tys. osób.