Wstęp do RBN prezydent przeznaczył na półgodzinną wypowiedź transmitowaną przez media, w trakcie której omawiał poszczególne punkty obrad: program SAFE, Radę Pokoju oraz kontakty towarzysko-biznesowe marszałka Czarzastego. Następnie posiedzenie utajniono. Część zamknięta trwała prawie sześć godzin.
Wczoraj (11.02) odbyła się Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Posiedzenie w poprzedni wtorek (3.02) zwołał prezydent, o czym poinformował jego rzecznik.
RBN jest organem doradczym prezydenta. Należą do niej marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, ministrowie spraw zagranicznych, obrony narodowej i spraw wewnętrznych, minister koordynator służb specjalnych, szefowie Kancelarii Prezydenta i Biura Bezpieczeństwa Narodowego, osoby zaproszone przez Prezydenta ze względu na tematykę, a także szefowie (lub przedstawiciele) partii, które tworzą klub parlamentarny, poselski lub koło poselskie. W radach zwoływanych przez Karola Nawrockiego udział biorą również dowódcy sił zbrojnych.
Posiedzenie zwołuje prezydent i to on określa jego tematykę. Pierwsze i ostatnie w trakcie kadencji Karola Nawrockiego odbyło się w we wrześniu, po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
Wstęp do RBN prezydent przeznaczył na półgodzinną wypowiedź transmitowaną przez media, w trakcie której omawiał poszczególne punkty obrad, po czym posiedzenie utajniono. Część zamknięta trwała prawie sześć godzin.
Punkt pierwszy obrad to SAFE, czyli przygotowany przez Unię Europejską instrument, który pozwoli przekazać 150 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek na inwestycje w europejską obronność. Rząd przekonuje, że ponad 80% uzyskanych przez Polskę 43,7 mld euro zostanie wydane w kraju. Zastrzeżenia szefa BBN Sławomira Cenckiewicza i opozycji budzi jednak fakt, że finansowanie (m.in. zakupów sprzętu) ma być przeznaczone na wsparcie europejskiego przemysłu obronnego. Szef BBN twierdzi, że zagrozi to naszej relacji z USA, które oczekują, że ich sojusznicy będą kupowali sprzęt wojskowy u nich.
Na wstępie RBN prezydent ogłosił, że do ustawy pozwalającej na korzystanie z SAFE, która trafiła już do Sejmu, zaproponuje swoje zapisy. Jego zdaniem Polacy nie dostali dotychczas pełnej informacji o programie. Prezydent zaznaczał, że fundusze to pożyczka, a nie bezzwrotna dotacja; że może tak jak KPO stać się instrumentem politycznych nacisków ze strony Komisji Europejskiej; że nie ma wzmocnionego mechanizmu kontroli antykorupcyjnej; że sprzyja przede wszystkim największym zachodnioeuropejskim koncernom zbrojeniowym. Dodatkowo,
w kontekście skredytowania naszej wspólnoty narodowej na kolejne dekady warto byłoby poznać 139 projektów przewidzianych do realizacji w ramach SAFE przed podpisaniem tej ustawy.
Karol Nawrocki chce też wiedzieć, czy siły zbrojne będą w stanie efektywnie przyjąć i wdrożyć sprzęt nabywany w takiej skali, oraz czy faktycznie zwiększy on zdolności obronne państwa.
Zamknięta dyskusja o SAFE trwała ponoć trzy godziny.
Dwa pałace przerzucają się odpowiedzialnością za decyzję o dołączeniu do Rady Pokoju. Procedura wymaga zgody rządu (dziś premier Tusk ogłosił, że Polska nie przystąpi do Rady działającej na obecnych zasadach, ale nie wykluczył członkostwa w przyszłości), ale zdaniem MSZ inicjatywa leży po stronie prezydenta, który to zaproszenie otrzymał. Nawrocki nie wystosował jednak formalnego wniosku o poparcie inicjatywy.
W części jawnej RBN Nawrocki odwrócił narrację gabinetu Tuska – jego zdaniem decyzja o dołączeniu do instytucji międzynarodowej należy ostatecznie do prezydenta, jednak procedurę powinien rozpocząć rząd. Czeka więc na rekomendację, rzeczową analizę czy opinię. Sam swojego stanowiska nie określił, jednak zapytał: „Czy chcemy być przy stole decyzyjnym?”.
Najgłośniej zrobiło się wokół trzeciego tematu. Jak twierdzi rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz wątpliwości głowy państwa opierają się na „ustaleniach, które pojawiły się w przestrzeni medialnej” – niedawno powiązana z PiS „Gazeta Polska” opublikowała artykuł, w którym wskazała na powiązania towarzysko-biznesowe marszałka z Rosjanką Swietłaną Czestnych.
Nawrocki uważa, że w obecnej sytuacji zagrożenia każda taka informacja musi być rzetelnie wyjaśniona – „państwo ma obowiązek badać nie tylko to, co sensacyjne, ale to co potencjalnie podatne na nacisk i obcy wpływ”. Prezydent uważa, że „jeżeli Czarzasty nie [ma dostępu do informacji ściśle tajnych], to nie powinien być Marszałkiem Sejmu”.
Od paru dni politycy PiS nagłaśniali niezłożenie przez Czarzastego ankiety bezpieczeństwa sugerując, że coś ukrywa. Dotyczyło to jego pracy w komisji ds. służb specjalnych, kiedy nie zdecydował się na procedurę poszerzonego postępowania sprawdzającego przez ABW. Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych odniósł się do zarzutów następująco:
Czarzasty wszedł na ścieżkę wojenną z Nawrockim już w chwili objęcia urzędu, kiedy zapowiedział w orędziu marszałkowskie weto i blokowanie populistycznych projektów prezydenta.
Wicemarszałkini Senatu z Lewicy Magdalena Biejat stwierdziła w Tok FM, że prezydent „wykorzystuje RBN do tego, żeby się odegrać, bo Lewica odmówiła przyjścia na jego spotkanie”, na które pod koniec stycznia Nawrocki zaprosił przedstawicieli wszystkich klubów. „Mówiliśmy wtedy, że dobrze by było, żeby prezydent, zamiast organizować oddzielne spotkania przy kawie, zorganizował wreszcie posiedzenie RBN, której od pięciu miesięcy nie było. No to zorganizował i zaprasza do rozmowy o przeszłości Włodzimierza Czarzastego”.
W odpowiedzi na plan Rady przygotowany przez prezydenta Szef kancelarii Sejmu zgłosił postulat, by porządek obrad uzupełnić o informacje w sprawie kontaktów prezydenta ze środowiskiem pseudokibiców i osobami powiązanymi z przestępczością zorganizowaną. Czarzasty dorzucił do tego wizytę Nawrockiego w Moskwie w 2018 r.
Na konferencji prasowej po posiedzeniu prezydenccy ministrowie stwierdzili, że
w trakcie dyskusji na swój temat marszałek milczał. Wicemarszałek Zgorzelski w wywiadzie dla TVN24 przyznał, że Czarzastego bronili przedstawiciele rządu.
Poza tematyką, kontrowersje wokół Rady Bezpieczeństwa Narodowego wywołała także obecność przewodniczącego koła poselskiego partii Grzegorza Brauna, Włodzimierza Skalika. Poseł Korony jest znany ze swoich prorosyjskich poglądów – chociażby z tego, że jako jedyny nie zagłosował za uchwałą potępiającą wtargnięcie rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną.