Vote-smarty w Meksyku i wybory w Libii

Wybory to szczególny czas dla organizacji zajmujących się dostępem do informacji publicznej.

Uruchamiają projekty mające na celu udostępnienie wyborcom szerokich i ujednoliconych danych o poglądach i doświadczeniu kandydatów, tworząc alternatywę dla tradycyjnych plakatów, spotów, czy reklamówek tworzonych przez sztaby. W Polsce od 2007 roku, przy kolejnych wyborach do parlamentu, parlamentu UE, samorządu i na urząd prezydenta, portal MamPrawoWiedziec.pl przepytywał kandydatów za pomocą kwestionariusza zawierającego pytania o poglądy na najważniejsze kwestie w najbliższych latach, na które, pełniąc swój urząd, mieli by niewątpliwie wpływ. Postanowiliśmy zobaczyć jak vote-smarty działają w innych krajach, w obfitującym w wybory, roku 2012.
 
Na początku przyjrzeliśmy się lipcowym wyborom w Meksyku i Libii. W Meksyku w wyborach generalnych obywatele decydowali nie tylko o wyborze prezydenta kraju, ale także 128 senatorów i 500 deputowanych federalnych, a w niektórych regionach równocześnie odbyły się także wybory lokalne. Krótkie informacje o kandydatach można było znaleźć na otwartej platformie Eleccion 2012 Mexico prowadzonej przez, jak czytamy na stronie platformy na Facebooku „studentów Uniwersytetu”. Nie stronie nie znajdziemy jednak żadnej informacji na temat autorów strony, jej finansowania, czy sposobu zbierania informacji o kandydatach, poza zachętą dla czytelników do zamieszczania własnych opinii i artykułów. Brak danych sprawia, że do projektu studentów podchodzimy ostrożnie.
Nie był to jednak jedyny vote-smartowy projekt. Organizacje zrzeszone w  Coalición Ciudadana Democracia y Medios (Koalicja Obywatelska na rzecz Demokracji i Mediów) przepytały czwórkę najważniejszych kandydatów na temat prawa do informacji. Na siedem pytań zawartych w kwestionariuszu odpowiedziała trójka z czwórki przepytanych kandydatów, w tym zwycięzca wyborów Enrique Peña Nieto. Członkami koalicji jest między innymi serwis Publicidadoficial.com, który powstał w odpowiedzi na nadużycia
występujące meksykańskich mediach po zmianie ustawy wyborczej w 2007, która nakazała ścisłą kontrolę Federalnego Instytutu Wyborczego, nad zawartością i wydatkami na kampanię wyborczą oraz zakazała reklamy rządu u władzy w czasie trwania kampanii. Zdaniem twórców serwisu ten zakaz jest notorycznie łamany, co negatywnie wpływa na dostęp do informacji publicznej i wolności słowa. Serwis prowadzi organizacja Articulo 19 zajmująca się dostępem do informacji i wolnych mediów, Fundar, Centro de Análisis e Investigación działający na rzecz demokratycznych przemian w Meksyku, oraz Open Society Foundations

Libijczycy, w pierwszych wyborach po obaleniu reżimu wybierali przedstawicieli do Kongresu Narodowego, którego zadaniem będzie przede wszystkim nominowanie nowego rządu i premiera. Pierwotnie miał też  wyłonić Konstytuantę, jednak Tymczasowa Rada Narodowa zadecydowała się zorganizować w tym celu osobne wybory powszechne. W wyborach 7 lipca wyzwaniem było niekiedy samo pójście do głosowania. Część lokali wyborczych została zaatakowana przez zbrojne bojówki. Dochodziło do aktów przemocy i wynoszenia urn. Kampania była jednak tradycyjna i nie znaleźliśmy informacji o działających na terenie Libii vote-smartach, choć ciekawe okazały się obostrzenia zawarte w ordynacji. W Kongresie powinno się zaś znaleźć co najmniej 10% kobiet, chyba, że ilość kandydatek była mniejsza niż 10%. Kandydować nie mogły osoby związane z reżimem Kadafiego. Związane, to znaczy także prowadzące z nim interesy, wychwalające dyktatora publicznie, czy prowadzące studia nad jego zieloną książeczką. Mimo tych ograniczeń kandydatów były tysiące. Wielu niezależnych, bo Libijczycy, bojąc się dominacji partii politycznych przeznaczyli dla nich tylko 80 miejsc w 200 osobowym Kongresie. Wśród startujących znaleźli się zarówno wykształceni na zachodzie intelektualiści, na których głosowano głównie w miastach, jak i lokalni przywódcy plemienni. Obecność tych ostatnich ciekawie łączy, więc zachodnią demokrację z tradycyjnym systemem.

Masz informacje, których tu brakuje? Podziel się wiedzą o zagraniczych vote-smartach.
61@art61.pl
Czekamy!