Czy po wyborach dopłacimy do leczenia?

Odpłatne zabiegi w szpitalach publicznych, lepsza proteza za dodatkową opłatą, 3 zł za wizytę u internisty – czy kandydaci i kandydatki zgadzają się, by pacjenci dopłacali do służby zdrowia?

Serwis MamPrawoWiedziec.pl spytał kandydatów i kandydatki, jakie zmiany chcą wprowadzić w działaniu systemu opieki zdrowotnej. Wszystkie odpowiedzi, quiz wyborczy i porównywarka, w której wyborcy mogą wyszukać kandydatów o poglądach podobnych do swoich, dostępne są na MamPrawoWiedziec.pl.

Kandydaci i kandydatki Koalicji Obywatelskiej, Konfederacji i PSL w większości chcą by szpitale państwowe mogły wykonywać usługi medyczne na zasadach komercyjnych. 

Dla osób, które startują z list KO płatne usługi szpitali mają być przede wszystkim sposobem na zarobienie przez placówki dodatkowych środków i rozładowanie kolejek. „W obecnej sytuacji wiele szpitali posiada wysokospecjalistyczny sprzęt, z którego wielokrotnie pacjenci nie mogą korzystać z uwagi na ograniczone limity. Kontrolowany dostęp do usług medycznych na zasadach komercyjnych pozwoliłby na krótszy czas oczekiwania na badania i pełne wykorzystanie bazy medycznej.” – wyjaśnia Iwona Kozłowska. Z kolei Paweł Poncyljusz wylicza ile mogłyby zarobić publiczne szpitale na świadczeniu usług komercyjnych. „Obecnie około 30 mld zł rocznie Polacy wydają poza publicznym systemem opieki zdrowotnej. Jestem zwolennikiem ubezpieczeń komplementarnych, które pozwolą część tej kwoty „wpuścić" w publiczny system i wzmocnić finansowo szpitale, które mają najnowocześniejszy sprzęt, ale nie mają wystarczającego kontraktu z NFZ.” – mówi Poncyljusz.

Znacznie dalej, w stronę całkowitej komercjalizacji, idzie Konfederacja. „Szpitale powinny być wyłącznie komercyjne, co najwyżej Państwo powinno finansować niektóre procedury medyczne (np. bardzo rzadkie choroby).” – proponuje Tomasz Brzezina, a inny polityk z tego samego komitetu, Jakub Bedrunka mówi: „Trzeba dać ludziom wybór – pakiety w prywatnym sektorze zdrowotnym są 2x tańsze niż składka ZUS”.

Który pacjent lepiej się opłaci?

Czy jednak świadczenie odpłatnych usług nie doprowadzi do patologicznych sytuacji, w których szpitale będą kierować się przede wszystkim możliwością zarobku? „Komercjalizacja opieki zdrowotnej prowadzi do wzrostu nierówności w dostępie do usług medycznych. – uważa Martyna Urbańczyk z list Lewicy – W  momencie, kiedy szpitalowi bardziej opłaca się leczyć np. chorego na raka milionera niż emerytkę z małej miejscowości, na dalszy plan spada poprawa jakości usług dla pacjentów, których nie stać na droższe zabiegi ratujące życie.” Podobne obawy powodują, że większość polityków lewicy nie zgadza się, żeby placówki zdrowotne dodatkowo zarabiały na zabiegach czy wizytach u specjalistów.

Jacek Protasiewicz (PSL) odpowiada na tą obawę i podkreśla, że komercjalizacja części usług jest możliwa, pod warunkiem zabezpieczenia praw pacjentów. „Oczywiście należy ustawowo oraz w drodze bieżącego nadzoru zapewnić, żeby nie ograniczało to dostępności i jakości usług bezpłatnych, świadczonych w ramach składki na NFZ” – komentuje Protasiewicz. Podobnego zdania jest Agata Wojda (SLD), która mówi: „Należy dopuścić taką możliwość, ale wprowadzić uregulowania które wyeliminują możliwość preferowania pacjenta "komercyjnego".

Przecież i tak leczymy się prywatnie

Jest jeszcze jeden popularny argument za tym, by pacjent mógł wykupić część usług. „W końcu i tak 30 proc. społeczeństwa leczy się prywatnie.” – twierdzi Małgorzata Ochęduszko-Ludwik (KO), a ostrzej komentuje ten fakt Marcin Piontek (PSL): „Należy zalegalizować stan, który obecnie występuje. Umawiamy się na prywatne wizyty, by później je realizować w szpitalach. Smutna, wręcz koszmarna rzecz.”

Kolejki? Więcej pieniędzy, więcej lekarzy, więcej płatności pacjentów

W kwestionariuszu pada też pytanie o kolejki. Jedną z przyczyn kolejek do specjalistów w publicznych zakładach zdrowia jest zbyt mała liczba lekarzy. Kandydaci Lewicy i PSL-u uważają, że najskuteczniejszym sposobem zwiększenia liczby lekarzy specjalistów w Polsce w perspektywie kolejnych 15 lat, jest podniesienie budżetowych wydatków na ochronę zdrowia. „Zwiększymy publiczne finansowanie w opiece zdrowotnej do 6,8 proc. PKB do 2022 roku i do 7,2 proc. PKB do 2024 roku. Wydatki przeznaczymy przede wszystkim na finansowanie większej liczby świadczeń, inwestycje w infrastrukturę, usprawnienie zarządzania i cyfryzację. Zapewnimy godne wynagrodzenia we wszystkich zawodach medycznych.” – obiecuje Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD.

Choć wielu kandydatów Koalicji Obywatelskiej popiera zwiększenie wydatków na zdrowie, za ważniejsze uznają raczej poprawę warunków pracy w szpitalach i przychodniach. Osoby z list Konfederacji chcą postawić na ściągnięcie do kraju lekarzy, którzy po studiach wyjechali do pracy za granicę.

3 zł czy 20 zł? Ile za wizytę?

Sporym poparciem polityków cieszą się propozycje, żeby samorządy zarządzały częścią środków Narodowego Funduszu Zdrowia, a obywatele mogli dopłacać do kosztów swojego leczenia. Pacjenci mogliby dodatkowo opłacać usługi medyczne na wyższym poziomie, np. sfinansować sobie protezę z lepszego materiału wszczepioną podczas operacji wykonanej w ramach ubezpieczenia. Albo pokryć część kosztów operacji, by mogła zostać przeprowadzona w nowocześniejszej technologii, z lepszym sprzętem. Część startujących w wyborach popiera też pomysł, by nałożyć dodatkowe, niewielkie opłaty za wizyty lekarskie. Takie rozwiązanie ma zmniejszyć liczbę pacjentów, którzy nie przychodzą na umówione wizyty i takich, którzy zgłaszają się do specjalisty bez faktycznej potrzeby.

„Nie jestem pewien czy  „każdy" pacjent powinien opłacać niewielką część kosztu wizyty u specjalisty (np. 20 zł), gdyż dla najuboższych i 20 zł to dużo. Są też choroby przewlekłe wymagające regularnych wizyt, więc obarczanie ludzi na nie chorych, uważam za moralnie naganne. Z drugiej strony pewne opłaty mogą pomóc służbie zdrowia i zniechęcić np. hipochondryków do zbyt częstych wizyt.” – rozważa ten pomysł Mateusz Burzawa z listy Lewicy. Tu znowu dochodzi do zgody ponad partyjnymi podziałami, bo obawy kandydata Lewicy, że 20 zł to za dużo, podziela m.in. Paweł Trytko z Konfederacji. „20 zł wydaje się tutaj przesadą, natomiast popieram wprowadzenie mikropłatności na poziomie 3-8 złotych od wizyty” – pisze Trytko w kwestionariuszu MamPrawoWiedziec.pl.

Kandydaci i kandydatki startujący z jednego komitetu różnią się między sobą poglądami i pomysłami na usprawnienie służby zdrowia. Nie zdarza się, by cały komitet na pytanie odpowiedział jednomyślnie, dlatego serwis MamPrawoWiedziec.pl przygotował porównywarkę, w której wyborcy mogą sprawdzić deklaracje poszczególnych osób, przed oddaniem głosu i świadomie wybrać swoich reprezentantów.