Sejm, cz. 1: politycy przejmują służbę cywilną

Nowa tarcza antykryzysowa, zmiany w służbie cywilnej oraz ponowne odrzucenie kandydatki na RPO. Tydzień temu Sejm zebrał się na pierwszą część 21. posiedzenia.

W środę i czwartek Sejm zajął się złożonym 17 listopada (czyli na dzień przed posiedzeniem) projektem zmiany ustawy o działach administracji. Jej przygotowanie nadzoruje szef kancelarii premiera, Michał Dworczyk. Projekt przeszedł w jeden dzień przez dwa czytania, a w nocy z czwartku na piątek został uchwalony.

Politycy przejmują służbę cywilną

Największą dyskusję budzą nowe przepisy dotyczące pracowników państwowych oraz służby cywilnej. Zmiany w ustawie dotyczące pracowników państwowych umożliwią premierowi decydować w drodze rozporządzenia o strukturze organizacyjnej w urzędach. Ma to umożliwić premierowi „elastyczne regulowanie polityki zatrudnienia w administracji państwowej” np. w urzędach wojewódzkich czy w ministerstwach. Zmiany w ustawie o służbie cywilnej oznaczają przeniesienie podsekretarzy stanu z administracji państwowej do korpusu służby cywilnej. 

Korpus służby cywilnej, zgodnie z art. 153 Konstytucji RP, został powołany „w celu zapewnienia zawodowego, rzetelnego, bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa”. Z kolei podsekretarze, którzy wchodzą w skład ministerstw lub kancelarii premiera, są tam z nadania politycznego. Jak pisze w swojej opinii do projektu Stowarzyszenie Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej: „Mając na względzie, że niektóre spośród osób zajmujących obecnie stanowiska podsekretarzy stanu odgrywają ważne role w strukturach partyjnych, włączenie tych stanowisk do korpusu służby cywilnej budzi wątpliwości”. Według Stowarzyszenia do utrwalenia konstytucyjnej neutralności korpusu mogłoby posłużyć dodanie zapisu o obowiązku złożenia oświadczenia, że osoba obejmująca wyższe stanowisko w służbie cywilnej nie jest i w okresie ostatnich pięciu lat nie był członkiem partii politycznej (pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia) oraz wydłużenie vacatio legis tego przepisu. 

Zmiana statusu podsekretarzy miałaby także inne następstwo – podwyżkę zarobków. Nie będą już podlegać zapisom ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. 

– Polacy tracą pracę, pan minister zwiększa wynagrodzenia podsekretarzy stanu. Jak? Odpowiedź jest bardzo prosta. Po pierwsze, poprzez mianowanie podsekretarze stanu staną się członkami korpusu służby cywilnej. Jak wskazują inne akty prawne, wynagrodzenie na wyższych stanowiskach to 8 mnożnika kwoty bazowej wynoszącej 2031 zł. Dodatkowy dodatek funkcyjny to 2,05 tego mnożnika. W sumie, szanowni państwo, podsekretarz stanu w korpusie służby cywilnej będzie zarabiał ponad 21 tys. zł. Stać nas? No oczywiście, że stać. Tak twierdzi rząd Prawa i Sprawiedliwości – mówił w Sejmie poseł Konrad Frysztak (KO). 

Obecnie, jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, razem z dodatkami podsekretarz uzyskuje pensję ok. 11,6 tys. brutto.

Projekt wprowadza zmiany organizacyjne dotyczące działów administracji, czyli kategorii zadań realizowanych przez ministerstwa. Wyodrębniono dwa działy: geologię oraz leśnictwo i łowiectwo (podległe ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi, a nie środowiska). Ustawa przewiduje także powołanie centrum administracyjnego rządu, które ma odpowiadać m.in. za koordynację współpracy rządu z innymi organami państwowymi.

Szósta już tarcza 

Sejm uchwalił także nową ustawę covidową (tarczę 6.0), skierowaną do branż gospodarki najbardziej dotkniętych ograniczeniami sanitarnymi, czyli m.in. gastronomiczną, fitness, rozrywkową i rekreacyjną. Główne założenia ustawy to:

  • zwolnienie ze składek ZUS za listopad, jeśli przedsiębiorca zarejestrował się jako płatnik składek przed 30 czerwca 2020 r. oraz jeśli przychody spadły o co najmniej 40 proc. względem listopada 2019 r.;
  • świadczenie postojowe za listopad, jeśli w październiku lub listopadzie przedsiębiorca uzyskał przychód niższy o co najmniej 40 proc. względem roku 2019;
  • bezzwrotna dotacja 5 tys. zł „ na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej” dla mikro i małych przedsiębiorców, jeśli przedsiębiorca będzie kontynuował działalność gospodarczą przez 3 mies. od jej udzielenia oraz jeśli, podobnie jak przy pozostałych formach wsparcia, przychód uzyskany w październiku albo listopadzie 2020 r. jest niższy o co najmniej o 40 proc. od zeszłorocznego (przedsiębiorca musi także na dzień 30 września 2020 r. prowadzić pozarolniczą działalność gospodarczą oznaczoną określonymi w ustawie kodami Polskiej Klasyfikacji Działalności);
  • dofinansowanie wynagrodzeń pracowników kwotą 2 tys. zł przez maksymalnie 3 miesiące (pod określonymi warunkami, m.in. pracownik musi być zatrudniony przynajmniej przez 3 miesiące przed złożeniem wniosku i pracować w pełnym wymiarze pracy; dotyczy także umów cywilnoprawnych).

Opozycja zgłosiła dużo poprawek do projektu. Zwracała uwagę na grupy, które nowa tarcza pomija. Z mównicy sejmowej przypominał o nich m.in. poseł Przemysław Koperski z Lewicy. – Są to piloci wycieczek, przewodnicy i przewodnicy górscy, branże: kateringowa, agroturystyczna, florystyczna, targowa, których przychody spadły o 50% w stosunku do roku poprzedniego, osoby prowadzące sklepiki szkolne, szkoły tańca, firmy transportowe przewożące dzieci do szkół czy na zajęcia sportowe, taksówkarze, przedsiębiorcy prowadzący drobne sklepy z artykułami sportowo-pływackimi, którzy również nie mogą liczyć na żadną pomoc ze strony państwa – wyliczał poseł. 

W ramach poprawek udało się częściowo włączyć te podmioty do grupy uprawnionych do pomocy. Przedsiębiorcy z branży turystycznej, przewoźnicy oraz piloci wycieczek będą mogli otrzymać świadczenia pomocowe, jeśli ich przychody w październiku lub listopadzie 2020 r. były niższe o co najmniej 75 proc. w stosunku do 2019 r. Do świadczeń postojowych mają zostać włączeni m.in. właściciele muzeów oraz osoby prowadzące działalność artystyczną na umowach cywilnoprawnych. Za ustawą głosowało 433 posłów, Senat zajmie się nią na posiedzeniu 25 listopada.

Premier kontra Unia Europejska

Podczas posiedzenia premier Mateusz Morawiecki zabrał głos w sprawie budżetu Unii Europejskiej na lata 2021-2027. Polska i Węgry chcą zablokować budżet ze względu na mechanizm łączący go z praworządnością. Premier stwierdził, że debata dotyczy tego „czy nasz los ma być w naszych rękach, czy będziemy sami decydować o naszych sprawach, czy będzie w rękach innych”. Mówił też o tym, że rząd „płynie pod prąd mainstreamu w Brukseli, który ma pewną specyficzną wizję Unii Europejskiej” i że zamierza „walczyć też o przyszłość Unii Europejskiej, walczyć o dobry budżet, walczyć o program odbudowy, ale walczyć również o zasady, o wartości”, a Polska ma „mocną pozycję negocjacyjną”, bo budżet „został dobrze wynegocjowany w lipcu”.

 – Unia, gdzie jest europejska oligarchia, która karze tych dzisiaj słabszych i wciska ich do kąta, to nie jest Unia Europejska, do której wchodziliśmy, i to nie jest Unia Europejska, która ma przed sobą przyszłość. Unia Europejska musi się opierać na fundamencie prawa i pewności prawa. To też zasada, o którą walczymy, bo bez tej zasady pewności prawa Unia Europejska jest mechanizmem podejmowania arbitralnych decyzji przez eurokratów, a de facto przez europejską oligarchię, czasami przez kilka silniejszych krajów, po to tylko, żeby zdominować te słabsze. I na to nie ma naszej zgody – stwierdził premier Morawiecki. 

Po wypowiedzi premiera do Sejmu wpłynęły cztery projekty uchwał – jedna uchwała PiS „wspierająca działania Rady Ministrów w zakresie negocjacji budżetowych w Unii Europejskiej” oraz trzy uchwały opozycyjne (KO, Lewicy oraz PSL) zobowiązujące premiera do przyjęcia budżetu. Sejm przyjął tylko uchwałę PiS, pozostałe odrzucił. 

Sejm po raz drugi odrzucił kandydaturę Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz na Rzecznika Praw Obywatelskich, która była jedyną kandydatką zgłoszoną na to stanowisko.

Sejm zbierze się ponownie, na kontynuację tego samego posiedzenia, w piątek 27 listopada.