Brak wspólnego frontu, brak odpowiedzi. PiS przemilczał pandemię

Przy opadającej piątej fali Covid19 rząd luzuje obostrzenia i nie kontynuuje walki o zaszczepienie Polaków. Ale temat solidarności sanitarnej, jak mówią jedni, lub dyskryminacji, jak mówią inni, już z nami zostanie. Na co gotowi sa zgodzić się posłowie – pyta MamPrawoWiedziec.pl

 

W szczycie piątej fali Covid19 zadaliśmy posłom trzy pytania o szczepień. Liczyliśmy, na to, że rok po wprowadzeniu szczepionki w Polsce, posłowie będą się chcieli wypowiedzieć na temat podstawowej formy walki z rozprzestrzenianiem się wirusa. Przypomnijmy, początkowo dostęp do szczepień był utrudniony, 9 lutego 2021 r. zaczepionych pełną dawką było niespełna pół miliona Polaków, sieć punktów szczepień dopiero się tworzyła, a dostawy preparatu były nieregularne. Nasze przypuszczenia okazały się mylne. Posłowie, a przede wszystkim posłowie PiS, nie chcą jasno zadeklarować, jakie mają zdanie o m.in o obowiązkowych szczepieniach.

Internetowy kwestionariusz „Posłowie o szczepieniach” wysłaliśmy do wszystkich 460 parlamentarzystów i parlamentarzystek. Wykorzystaliśmy w tym celu oficjalne adresy sejmowe oraz adresy e-mail do biur poselskich, czyli dane kontaktowe, które posłowie podają w oficjalnych profilach na stronie Sejmu. Badanie przeprowadziliśmy w okresie 24 stycznia - 8 lutego. „Posłowie o szczepieniach” jest elementem cyklicznego badania poglądów realizowanego przez MamPrawoWiedziec.pl.

Na kwestionariusz odpowiedziało 84 posłów i posłanek, czyli 18,26 proc. składu Sejmu.

Liczbowo najwięcej odpowiedzi zebraliśmy od członków klubów KO (43 osoby) oraz Lewicy (23 osoby). Procentowo (liczba odpowiedzi w stosunku do liczby osób w klubie lub kole) – najchętniej odpowiadali członkowie koła PPS (66,67 proc. koła) i koła Polska 2050 (62, 5 proc. klubu). Trzeba jednak zaznaczyć, że są to małe ugrupowania: PPS liczy trzy osoby, a Polska 2050 – osiem.  Kwestionariusza nie wypełnił nikt z koła Porozumienie ani żaden z posłów niezrzeszonych. 

Zawiedli posłowie partii rządzącej, czyli osoby mające największy wpływ na to, jakie będzie prawo. Z 227-osobowego klubu PiS odpowiedziały zaledwie cztery osoby (1,76 proc. członków). Są to: Joanna Lichocka, Bolesław Piecha, Katarzyna Sójka i Marek Wesoły.

Wyniki badania dają wgląd w to, co myśli część opozycji i nie pozwalają wnioskować, co w temacie szczepień i sposobów ich weryfikacji sądzą posłowie i posłanki Zjednoczonej Prawicy. 

Bo o tym, że członkowie koalicji rządzącej nie są jednomyślni w tej sprawie szczepień ochronnych wiadomo już od dłuższego czasu. Brak wspólnego frontu był widoczny podczas głosowania nad projektem ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19 (tzw. “Lex Kaczyński”). Na 212 obecnych na głosowaniu członków klubu 24 osoby chciały odrzucenia projektu, 37 wstrzymało się od głosu, przeciw odrzuceniu było 151 polityków i polityczek PiS. Oznacza to, że 24 osoby zagłosowały tak jak opozycja. Także w nielicznej grupie polityków i polityczek PiS, którzy odpowiedzieli na pytania MamPrawoWiedziec.pl można zauważyć różnice.

Za częściowym obowiązkiem szczepień, dla wybranych grup zawodowych są Bolesław Piecha, Joanna Lichocka i Katarzyna Sójka. Poseł Marek Wesoły opowiada się za dobrowolnością szczepień.

Rozbieżności są także w podejściu do ewentualnych ulg i ułatwień dla zaszczepionych w dostępie do usług. Takie rozwiązane popierają Bolesław Piecha i Marek Wesoły, zaś Joanna Lichocka i Katarzyna Sójka nie mają zdecydowanej opinii w tej sprawie.

W kwestii przyznania pracodawcy prawa do zażądania od pracownika informacji o wynikach testu w kierunku SARS-CoV-2, czworo parlamentarzystów i parlamentarzystek PiS jest raczej zgodnych. 

Obowiązek szczepień

Wszyscy posłowie i posłanki Lewicy oraz PPS, którzy odpowiedzieli na kwestionariusz są zwolennikami obowiązkowych szczepień dla wszystkich dorosłych Polaków (z wyłączeniem osób, które mają ku temu przeciwwskazania medyczne). Tak samo myśli 30 posłów i posłanek Koalicji Obywatelskiej (69,77 proc. którzy odpowiedzieli na pytania). 

13 osób z KO (30,23 proc.) uważa, że obowiązek szczepień powinien objąć tylko wybrane grupy zawodowe. Identyczne stanowisko prezentują 4 posłowie Koalicji Polskiej (100 proc.) i 3 osoby z Polska 2050 (60 proc.)

Za dobrowolnością szczepień są Grzegorz Braun – jedyny poseł Konfederacji, który wypełnił kwestionariusz oraz Paweł Kukiz i Stanisław Żuk z Kukiz’15.

Z grupy 23 posłów i posłanek, którzy limitują obowiązek szczepień do wybranych grup zawodowych, wszyscy uważają, że szczepieniami powinni być objęci pracownicy ochrony zdrowia. 20 osób wskazało, że obowiązek szczepień powinien dotyczyć także służb mundurowych i nauczycieli (m.in Tomasz Siemoniak (KO), Bolesław Piecha (PiS), Dariusz Klimczak (Koalicja Polska), Joanna Mucha (Polska 2050).

Ulgi dla zaszczepionych

Posłowie w większości (71 osób, 84,52 proc.) popierają ulgi, jako formę „zachęcania” obywateli dla szczepień. Przeciwko przywilejom dla zaszczepionych są czterej politycy: Braun, Żuk, Władysław Teofil Bartoszewski (Koalicja Polska) oraz Piotr Zientarski (KO).

Wyjaśniając swoje negatywne stanowisko w sprawie ulg, Bartoszewski napisał: „W związku z rozpowszechnieniem się nowego wariantu COVID omikron przestało to mieć znaczenie. Za kilka miesięcy praktycznie wszyscy Polacy przejdą chorobę”.

Dziewięcioro polityków i polityczek nie ma zdecydowanej opinii w sprawie ułatwień dla zaszczepionych. Są to wspomniane już posłanki PiS: Lichocka i Sójka oraz Iwona Śledzińska-Katarasińska (KO), Marek Rząsa (KO), Artur Łącki (KO), Janusz Cichoń (KO), Barbara Dolniak (KO), Jarosław Rzepa (Koalicja Polska) i Katarzyna Ueberhan (Lewica). Poseł Janusz Cichoń (KO), wyjaśnił, że „przy założeniu obowiązkowych szczepień, uprzywilejowanie nie ma sensu”.

Weryfikacja szczepień przez pracodawców

Debata nad przyznaniem pracodawcom prawa do sprawdzenia stanu zdrowia pracownika pod kątem Sars-Cov-2 (wykonanie testu lub zwolnienie z testu po okazaniu certyfikatu lub informacji o przechorowaniu) utknęła w martwym punkcie. Kiedy wysłaliśmy do posłów pytania, w Sejmie procedowana miała być tzw. “Lex Hoc”, czyli projekt ustawy, dający pracodawcom taką możliwość 

Poprosiliśmy posłów o wybranie, do którego z dwóch stwierdzeń jest im najbliżej: 

A.   Pracodawca powinien mieć prawo zażądania od pracownika informacji o wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego nie wcześniej niż 48 godzin przed jego okazaniem, a pracownik może zwolnić się z tego obowiązku tylko poprzez przedstawienie informacji o przebytej infekcji wirusa SARS-CoV-2 lub o wykonaniu szczepienia przeciwko COVID-19.  

B.   Pracownik nie powinien mieć obowiązku okazania na żądanie pracodawcy informacji o wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego nie wcześniej niż 48 godzin przed jego okazaniem; nadanie pracodawcy możliwości weryfikowania statusu zdrowotnego pracowników jest niezgodne z polskim porządkiem prawnym. 

Większość odpowiadających, czyli 75 osób (89,29 proc.) wybrała odpowiedź A (jest to suma odpowiedzi ​​raczej się zgadzam” i „zdecydowanie się zgadzam”). Trzech posłów – Grzegorz Braun (Konfederacja), Stanisław Żuk (Kukiz’15) oraz Artur Łącki (KO) jest przeciwko wprowadzaniu takich rozwiązań. Pozostali nie mają zdania na ten temat.

Czy to znaczy, że posłowie opozycji, a przynajmniej ich część, poparłaby “Lex Hoc”, gdyby ustawa trafiła pod obrady na sali plenarnej? Pewności mieć nie można. Choć w komentarzach pojawiały się głosy przychylnie, to podkreślano także mankamenty tego projektu.

Piotr Zientarski (KO) napisał, że „tylko radykalne i powszechne działania mogą powstrzymać fale pandemii. Wszystkie działania zmierzające do zwiększenia ilości zaszczepionych są dobre i usprawiedliwione”. Jego klubowa koleżanka Katarzyna Lubnauer, zwróciła uwagę na to, że „to państwo powinno wymagać szczepień i testowania, a nie wysługiwać się pracodawcami”. 

Daria Gosek-Popiołek (Lewica) proponowała z kolei, by wprowadzeniu możliwości weryfikacji towarzyszyła inna zasada „pracownik ma prawo odmówić pracy w przypadku, gdy ma poczucie zagrożenia zakażeniem w miejscu pracy”.

Nie wiemy, czy szczepienia będą jeszcze przedmiotem poważnej debaty w Sejmie i czy po fiasku kolejnych propozycji –- szczególnie tych składanych przez posłów PiS (“Lex Hoc”, “Lex Kaczyński”), pojawią się kolejne projekty ustaw. Wiemy, że temat szczepień jest dla wielu polityków niewygodny i pewnie stąd bierze się niechęć, by jasno zadeklarować swoje poglądy, jakiekolwiek by one nie były.

Do tej pory walka z pandemią odbywała się przy ograniczonej roli parlamentu. Kolejne obostrzenia rząd wprowadzał za pomocą rozporządzeń. Tą drogą został wprowadzony m.in obowiązek szczepień przeciwko Covid-19 dla medyków, farmaceutów i studentów medycyny, którzy muszą się zaszczepić do 1 marca 2022 r., a także możliwość weryfikowania przez przedsiębiorców tzw. certyfikatów covidowych klientów. 

Zarządzanie epidemią za pomocą rozporządzeń przyczyniło się do zmniejszenia roli debaty parlamentarnej. Dotyczy to również szczepień – Sejm nie jest miejscem, w którym dyskutuje się, jak skutecznie radzić sobie z koronawirusem. Świadczą o tym nieudane próby wprowadzenia do sejmowej dyskusji projektów ustaw, reprezentujących różne podejście do pandemii, związanych z nią ograniczeń i, co kluczowe, do kwestii szczepień. 

Wygląda na to, że milczenie posłów PiS może być zaplanowaną strategią na przeczekanie. “Lex Hoc” i “Lex Kaczyński” przepadły, w środę 9 lutego minister zdrowia Adam Niedzielski mimo ponad 40 tys. zakażeń w tym tygodniu zapowiedział łagodzenie obostrzeń i zamiar "przywrócenia normalnego funkcjonowania życia społecznego" już w marcu

Kolejna szansa na dyskusję o metodach walki z pandemią będzie przed szóstą falą. 

Tekst powstał w ramach projektu realizowanego z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy finansowanego z Funduszy EOG