Nowe prawa: podatek od dużych sklepów zacznie obowiązywać w pandemii

Ponad cztery lata od uchwalenia przepisów, po nowelizacjach i sporach z UE, podatek od sklepów wielkopowierzchniowych wszedł w życie 1 stycznia. Na pierwsze płatności ministerstwo finansów poczeka do 25 lutego. Według ustawy budżetowej na 2021 r. rząd liczy na 1,5 mld zł wpływów.

JAK?

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt ustawy o podatku handlowym dla dużych sklepów w poprzedniej, ósmej kadencji Sejmu. Projekt wpłynął do Sejmu 15 czerwca 2016 r., 30 lipca został podpisany przez prezydenta. Za projektem głosowało PiS (234 posłów), przeciw – opozycja (207 posłów). 

Jesienią, po uchwaleniu ustawy, Komisja Europejska wszczęła procedurę o naruszenie prawa unijnego przez Polskę. W opinii KE podatek dyskryminował większe sklepy – jego progresywny charakter działałby na korzyść mniejszych sieci handlowych kosztem większych. 

Pierwotnie podatek miał zacząć obowiązywać od 1 września 2016 r., a sklepy musiałyby złożyć pierwsze deklaracje podatkowe (za miniony miesiąc) do 25 października. Jednak jeszcze w tym samym roku, w związku z wątpliwościami KE, Sejm przyjął pierwszą nowelizację. Podatek miał zacząć obowiązywać jednak dopiero od 1 stycznia 2018 r. 

30 czerwca 2017 r. KE zadecydowała, że podatek narusza zasady Wspólnoty. Polska zaskarżyła jednak tę decyzję do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. A podatek został ponownie przesunięty, najpierw do końca 2019 r., potem do 1 lipca 2020 r.

W maju 2019 r. Polska wygrała sprawę przed Sądem UE niższej instancji. Komisja odwołała się od wyroku, sprawa trafiła do TSUE, a podatek zawieszono do końca 2020 r. Analogiczny wyrok Sąd wydał w sprawie Węgier, które nałożyły taki sam podatek. Mimo, że ostatecznego wyroku Trybunału jeszcze nie ma, rząd zdecydował o uruchomieniu podatku od 1 stycznia 2021 r. Swoją opinię na temat wyroku wydała już rzecznik generalna TSUE. Oceniła, że podatek od sprzedaży detalicznej nie narusza prawa unijnego, a TSUE powinien oddalić odwołanie KE.

CO?

Ustawa nakłada na właścicieli sklepów podatek na kwotę przychodów ze sprzedaży detalicznej przekraczającą 17 mln zł. Przedsiębiorcy, którzy nie osiągają takich przychodów, nie będą płacili podatku. Nie muszą też składać deklaracji. 

Zobacz najnowsze

Ustawodawca wyróżnił dwie stawki:

  • 0,8 proc. od nadwyżki, jeśli przedsiębiorca mieści się w miesięcznym limicie przychodów 170 mln;
  • 1,4 proc., jeśli miesięczne przychody przewyższają 170 mln zł.

Podatek będzie pobierany co miesiąc, pierwsza płatność – za styczeń – musi zostać uiszczona do 25 lutego. Z opłat wyłączona jest m.in. sprzedaż leków oraz energii elektrycznej, wody, gazu czy olejów opałowych.

Według ustawy budżetowej na 2021 r. rząd spodziewa się 1,5 mld zł wpływów z tego podatku na koniec roku. Zapłacić mają sklepy takie jak Lidl, Biedronka czy Rossmann. Według szacunków ministerstwa finansów podatek obejmie około 200 przedsiębiorstw. 

CO TO PRZYNIESIE?

W uzasadnieniu do ustawy czytamy, że „wprowadzenie podatku nie spowoduje wzrostu cen. Duża rywalizacja między sieciami handlowymi i ewentualne wzmocnienie konkurencji nie pozwoli przenieść kosztów daniny na konsumenta”. Innego zdania jest m.in. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. „Wprowadzenie podatku od sprzedaży detalicznej w warunkach recesji będzie skutkować drastycznym obniżeniem rentowności prowadzonych biznesów. Grozi falą upadłości firm w całym łańcuchu dostaw, a przez to wzrostem bezrobocia. Spowoduje też wzrost cen, który uderzy w miliony mniej zamożnych rodzin” – stwierdza POHiD powołując się na raport ekspertów z SGH.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) zwrócił z kolei uwagę na możliwość obejścia podatku przez niektóre firmy. Chodzi tu o branżę RTV/AGD, gdzie do zapłacenia podatku zobowiązane są polskie firmy, a np. zagraniczny Media Markt, przez podział sklepów na osobne firmy, uniknie płacenia. 

Podatek wszedł w życie, chociaż nadal obowiązują ograniczenia handlu z powodu pandemii: do 31 stycznia otwarte są tylko niektóre punkty usługowe (np. fryzjerskie) oraz m.in. apteki, sklepy spożywcze, remontowo-budowlane, zoologiczne czy prasowe. W tych placówkach obowiązuje ograniczenie: jedna osoba  na 10 m2 w sklepach do 100 m2 oraz jedna osoba na 15 m2 w sklepach powyżej 100 m2. ZPP jest zdania, że „podnoszenie obciążeń na przedsiębiorstwa w trakcie tego bezprecedensowego kryzysu jest niezrozumiałe i niemożliwe do zaakceptowania” i zaapelował o wstrzymanie podatku w tym roku.