Unia rzuciła rolników na pożarcie? Jak działa Mercosur.

Na początku tego roku kraje UE zagłosowały za umową handlową z Mercosur (organizacji gospodarczej zrzeszającej kraje Ameryki Południowej). Polska – razem z Francją, Austrią, Irlandią i Węgrami – była przeciw. Pozwoliło to na pierwszy krok w stronę strefy wolnego handlu – od 1 maja 2026 r. obowiązuje częściowa umowa UE z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem.

Umowa jest wdrażana, chociaż państwa próbują wyhamować jej realizację. W maju Polska zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości UE o wstrzymanie umowy ze względu na szkodę dla rolnictwa. Pod koniec września TSUE stwierdził, że nie ma wystarczających dowodów, by zawiesić umowę na czas postępowania. Nie zdecydował jednak, czy główna skarga Warszawy jest zasadna.

Mit „otwartych granic”

Umowa handlowa z państwami Mercosur nie oznacza otwarcia granic na wszystko. Nie oznacza automatycznego zniesienia kontroli sanitarnych ani nieograniczonego importu. Zakłada obniżenie ceł, a w przypadku towarów wrażliwych wprowadza kontyngenty, czyli niższe stawki jedynie dla ograniczonej ilości produktów. Limity dotyczą m.in. importu wołowiny, drobiu, cukru, ryżu, miodu czy kukurydzy.

Test szczelności

Nie da się skontrolować każdej partii wjeżdżającej żywności. W związku z tym Unia wprowadziła potrójne sito – system oparty na ocenie ryzyka, historii naruszeń i celowanym pobieraniu próbek.

Pierwszy poziom to dopuszczenie państwa i zakładu do eksportu (czy spełnia europejskie normy bezpieczeństwa żywności). Drugie sito ma miejsce na granicy, gdzie przeprowadza się kontrole fizyczne i laboratoryjne na wybranych partiach. Trzecim etapem są kontrole na rynku wewnętrznym oraz system szybkiego ostrzegania, który zatrzymuje dystrybucję w całej Unii.

Kontrola importu

Kontrole na granicy UE wyłapują niebezpieczne produkty. EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) podaje, że w 2024 r. kontrole na rynku wewnętrznym i na granicach wykazywały dwukrotnie wyższe nadużywanie pestycydów w produktach importowanych (w krajowych programach kontroli pestycydów wskaźnik niezgodności wynosił 1,8 proc, w importowych wyłapano 3,6 proc. wadliwych partii).

Przepisy nie są martwe. Brazylia nie udowodniła, że tamtejsi hodowcy nie używają antybiotyków jako stymulatorów wzrostu oraz nie stosują leków zarezerwowanych wyłącznie do leczenia ludzi.  W wyniku tego, w maju Unia prewencyjnie skreśliła Brazylię z krajów spełniających unijne normy dotyczące hodowli zwierząt. Od września Brazylia nie może eksportować do UE m.in. wołowiny, drobiu czy miodu.

Limity

Porozumienie UE-Mercosur przewiduje m.in. import 99 tys. ton wołowiny i 180 tys. ton drobiu na preferencyjnych warunkach celnych (wszystko powyżej tej kwoty będzie opodatkowane 40-procentową stawką). To około 1,3–1,5 proc. unijnej produkcji w tych sektorach. W kolejnych latach kontyngenty, czyli limity importu, mają się stopniowo zwiększać. 

Nie oznacza to jednak, że cała ta ilość automatycznie trafi na rynek. Jeżeli np. kraj objęty jest zakazem sanitarnym, jak obecnie Brazylia, jego eksporterzy nie mogą skorzystać z preferencyjnych limitów.

Zobacz najnowsze

Umowa zawiera też klauzule ochronne. Jeżeli np. import wzrośnie o 5 proc. albo ceny importowe na rynku unijnym, w poszczególnych państwach, czy nawet regionach UE znacząco spadną, Unia ma możliwość wycofania preferencji handlowych.

Zagrożenia a szanse

Problemem pozostają jednak różnice w kosztach produkcji. Importowana wołowina i drób mogą spełniać normy dotyczące pestycydów, ale powstawać w krajach, w których hodowców nie obejmują koszty związane z dobrostanem zwierząt czy polityką klimatyczną. 

Polska odpowiada za 22 proc. unijnej produkcji drobiu i blisko 10 proc. produkcji wołowiny. Konkurencja ze strony Brazylii, która jest największym na świecie eksporterem drobiu i wołowiny, może wywrzeć na polskich hodowcach presję.

Z drugiej strony, podobne nastroje towarzyszyły umowie CETA z Kanadą. Mimo obaw przed tanim rzepakiem Polska odnotowała prawie 40-procentowy wzrost eksportu żywności za ocean.

Po czterech miesiącach obowiązywania umowy UE-Mercosur Ministerstwo Rolnictwa opublikowało dane z których wynika, że nie doszło do wzrostu importu do Polski wrażliwych produktów rolnych. W porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. spadł import drobiu, kukurydzy, czy wołowiny. Wzrósł za to import wzrósł import soi, ryżu i miodu. Ponad połowę wartości importu z krajów Mercosur nadal stanowią makuchy sojowe wykorzystywane przez przemysł paszowy.

Wspólna Polityka Rolna

Europejskich rolników mają chronić instrumenty Wspólnej Polityki Rolnej. WPR zapewnia m.in. dopłaty bezpośrednie dla hodowców i plantatorów, które w 2023 r. wyniosły ponad 38 mln euro. W wielu państwach stanowiło to kilkadziesiąt procent realnego dochodu przedsiębiorców rolnych. Rolnicy mogą też liczyć na pakiety kryzysowe, jak ten z lipca 2026 r., który Komisja Europejska uruchomiła w związku ze wzrostem cen nawozów i energii.

To wsparcie, ale nie pełne zabezpieczenie rolników przed wahaniami cen i globalną konkurencją. Bruksela zdaje sobie z tego sprawę – w nowym budżecie EU rozważane jest podwojenie środków w rezerwie kryzysowej dla rolnictwa od 2028 r. 

W ramach umowy Mercosur istnieją mechanizmy kontroli i ochrony rynku, ale są też obawy dotyczące konkurencyjności polskiego rolnictwa. Ważną kwestią jest zadbanie, by import był bezpieczny. Pozostaje jednak pytanie, na jakich warunkach konkurują ze sobą producenci i czy dostępne narzędzia wystarczą, by ograniczyć negatywne skutki.

Pełna analiza i wypowiedzi eksperta na focuseurope.pl.

Oryginalny tekst: Zofia Grosse (FocusEurope.pl)