Kalendarze poselskie. Jak posłowie pracują?

Na co komu kalendarz posła? Może być źródłem wiedzy o tym, nad czym poseł pracuje, z kim najczęściej się spotyka, czy angażuje się w sprawy regionu i wywiązuje ze swoich obietnic. W pandemii jednak trudno stwierdzić, jak posłowie i posłanki pracują.

 

 

Nim posłowie i posłanki 9. kadencji Sejmu na dobre rozpoczęli pracę – zapanowała pandemia. W marcu przeszli do zdalnego pełnienia mandatu (np. posiedzeń, głosowań, czy dyskusji w komisjach w trybie online). W normalnym trybie czas pracy posła, poza posiedzeniami w parlamencie, jest wypełniony także uroczystościami w regionie, spotkaniami z wyborcami podczas dyżurów, czy z biznesmenami, działaczami organizacji społecznych i związków zawodowych. 

Jesienią 2019 r. o deklaracje udostępnienia kalendarza pytaliśmy kandydatów do Sejmu i Senatu. (Kwestionariusz można przeczytać tutaj). Rok po wyborach przyglądamy się temu, jak posłowie pracują i czy obywatele mogą dowiedzieć się jakie działania, w ramach realizacji mandatu poselskiego, prowadzą ich politycy. 

Na pytanie odpowiedziało 121 polityków, którzy uzyskali mandat. 80 z nich powiedziało TAK, czterech było na NIE, a 37 nie miało zdecydowanej opinii w tej sprawie. 

Publicznie kalendarz udostępniają Paulina Matysiak, Robert Obaz, Joanna Scheuring-Wielgus, Anita Kucharska-Dziedzic (wszyscy z Lewicy) oraz Monika Rosa z KO. Napisaliśmy więc wiadomość do pozostałych 76 polityków, którzy w kampanii deklarowali, że będą prowadzić publiczny kalendarz pracy. Szybko zorientowaliśmy się, że w obecnej sytuacji pytanie dotyczy czegoś więcej – zmieniającej się przez panującą epidemię COVID-19 formy pracy posła. 

Na co komu kalendarz?

Upubliczniony kalendarz posła czy senatora służy głównie informowaniu wyborców o podejmowanych aktywnościach, ułatwia rozliczanie z wykonywanych zadań, buduje przejrzystość życia politycznego. Dla obywatela to źródło wiedzy o tym, w jaki sposób jego reprezentant realizuje mandat wyborczy – czy uczestniczy w pracach Sejmu lub Senatu, z kim się spotyka, jakie działania podejmuje w swoim okręgu wyborczym. 

To z kalendarza moglibyśmy dowiedzieć się, czy posłów odwiedzają lobbyści, a jeśli tak – z jakich organizacji i jak często. Rejestr spotkań z lobbystami lub innymi osobami chcącymi wpłynąć na prawo powinien znajdować się w publicznie dostępnym kalendarzu posła. Niestety nie ma przepisów, które by to nakazywały. (Ustawowo do zamieszczania informacji o spotkaniach z lobbystami zawodowymi zobowiązane są jedynie organy władzy publicznej). 

W Polsce udostępnianie kalendarza elektronicznego nie jest standardem wśród parlamentarzystów. 

Będzie strona – będzie kalendarz

– W natłoku obowiązków związanych z pracą w prezydium klubu Lewicy oraz w okręgu zwyczajnie nie udało mi się jeszcze domknąć procesu stawiania strony internetowej. Jak tylko ją uruchomimy, znajdzie się na niej również ogólnodostępny kalendarz – pisała Magdalena Biejat (Lewica). 

Część z 76 posłów, którzy zaznaczyli TAK, dopiero planuje udostępnienie kalendarza. Przeszkody, by to zrobić, bywają różne, od obaw o naruszenie RODO po przebudowę lub przedłużające się tworzenie strony internetowej. Są też politycy (np. Agnieszka Pomaska z KO, Stefan Krajewski z PSL), którzy zadeklarowali gotowość do spotkania się z wyborcami i, w razie potrzeby, udzielenia dodatkowych, potrzebnych informacji. 

Przecież jest Facebook

Posłowie lubią media społecznościowe. I argumentują, że posty na Facebooku (czy innej platformie) są po prostu bardziej atrakcyjne, niż zwykły kalendarz. 

– Bardzo pilnuję informowania wyborców o moich aktywnościach, co zresztą widać po mojej stronie na Facebooku i tym, jakim zainteresowaniem cieszą się moje posty – mówi Klaudia Jachira (KO), która na Facebooku zebrała już ponad 162 tys. fanów. 

Profile w mediach społecznościowych pokazują coś jeszcze. Posłowie, zwłaszcza ci młodsi, stawiają na bardziej osobisty przekaz, skracanie dystansu i, oprócz informowania o swojej pracy, komentowanie bieżących wydarzeń. Przykładów jest sporo, choćby Franciszek Sterczewski (KO). Jego biuro zastanawia się, w jakiej formie udostępnić kalendarz, by był przyciągający, a w międzyczasie poseł „bardzo obszernie informuje o swojej aktywności – spotkaniach, konferencjach czy pracach parlamentarnych –  za pośrednictwem mediów społecznościowych, dzięki którym informacje trafiają do kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy osób, tam też znajdują się komunikaty o dyżurach poselskich czy występach w mediach”. 

Warto jednak tu przypomnieć, że nie każdy korzysta przecież z mediów społecznościowych. A zaletą kalendarza jest też to, że porządkuje istotne informacje w jednym miejscu i z wyprzedzeniem pozwala zapoznać się z harmonogramem pracy posła. Dodatkowo służy jako przejrzyste archiwum aktywności polityka. 

Jakby się dało, to by był

„Jakby się dało, to kalendarz by był” – i wcale nie jest to komentarz ironiczny. Na nasze pytanie otrzymaliśmy szczere, obszerne odpowiedzi, w których posłowie tłumaczyli trudności swojej pracy. Przede wszystkim sprawę skomplikowała epidemia. Jak tu pełnić dyżury w biurze? Większość aktywności jest odwoływana, a to, co wciąż się dzieje, przeniosło się online, na dodatek godziny spotkań ciągle się przesuwają. W takich warunkach prowadzenie kalendarza publicznego polegałoby na jego ciągłym poprawianiu. 

Ale poza tym trudno prowadzić kalendarz z powodu trybu, w jakim funkcjonuje obecnie Sejm. 

– Kalendarz posiedzeń Sejmu jest tylko orientacyjny i nawet, gdy już przyjeżdżam do Warszawy, to okazuje się, że posiedzenie będzie trwało o dzień krócej, lub o dzień dłużej, itp. Nawet nie znamy porządku obrad wcześniej, dopiero na miejscu, około kilka godzin przed. Czyli nie możemy się przygotować do tematów tak, jak byśmy chcieli. (...) W takiej rzeczywistości żyjemy od 6 lat – pisała Małgorzata Chmiel (KO). 

Praca bardzo zdalna

28 października, kiedy w Warszawie odbywał się Strajk Kobiet, na Wiejskiej trwało posiedzenie Sejmu. W trakcie głosowań posłanki Lewicy – Anna Maria Żukowska, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz Katarzyna Kotula – stały pod Sejmem z tabletami w dłoniach. W ten sposób głosowały. 

W marcu z powodu epidemii Sejm zmienił regulamin. Posłowie zaczęli odbywać zdalne posiedzenia i zdalne głosowania. 

Niestety, nie da się ustalić ilu posłów pracuje przy Wiejskiej, a ilu wybrało home office. Oto odpowiedź na nasz wniosek o dostęp do informacji publicznej z Kancelarii Sejmu: 

Zgodnie z art. 198c ust. Regulaminu Sejmu poseł korzystający ze środków komunikacji elektronicznej umożliwiających porozumiewanie się na odległość potwierdza swoją obecność na posiedzeniu Sejmu poprzez zalogowanie się w systemie głosowania oraz wydrukami udziału w głosowaniach. W związku z tym na posiedzeniach Sejmu odbywanych w trybie art. 198a Regulaminu Sejmu nie są prowadzone listy obecności posłów a potwierdzeniem udziału posła w posiedzeniu są wydruki z udziału w głosowaniach (...). Jednocześnie należy stwierdzić, że nie umożliwia to ustalenia, który z posłów głosował zdalnie, a który przebywając na sali posiedzeń. 

Nie wszystko da się spakować do internetu

Posłowie wybierają głównie media społecznościowe, ale niektórzy szukają innowacji. Krzysztof Gawkowski (Lewica) wydaje nawet własny biuletyn informacyjny – rodzaj gazetki, w którym jest i polityka i ciekawostki. Oraz próbują dostosować się do tej nowej sytuacji. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Lewica) biuro poselskie zamieniła na zdalne centrum poselskiej pomocy pracowniczej. Z kolei Jan Duda (PiS) chociaż zadeklarował, nie udostępnia kalendarza, bo obecnie jego plan dnia wygląda zupełnie inaczej, niż jeszcze rok temu. 

– Ciekawszymi wydarzeniami dzielę się z wyborcami na Facebooku i stronie. Przy tym na razie pozostanę, do czasu aż wszystko powróci, miejmy nadzieję, do normalności – tłumaczy. 

Biuro poselskie Moniki Falej (Lewica) przypominało: "nie ma tutaj [w regionie - MPW] parlamentarzysty tak rozmawiającego z mieszkańcami”. A Katarzyna Kretkowska (Lewica) postarała się, by nawet samo biuro było, dosłownie, transparentne. Znajduje się na poziomie ulicy w byłym lokalu handlowym z wejściem od ulicy, a ogromne przeszklenia mają pozwolić osobom z zewnątrz obserwować pracę biura czy spotkania posłanki Kretkowskiej. Bo, ostatecznie, nie wszystko da się spakować do internetu. 

Tymczasem, od początku 9 kadencji Sejmu parlament przyjął już blisko 112 ustaw. Informowanie o swojej pracy – w mediach społecznościowych i poprzez kalendarz – sprawia, że wyborcy mogą sprawdzić co robi poseł, na którego oddali głos. To szczególnie ważne podczas kadencji Sejmu, która musiała m.in. uchwalić liczne tarcze antykryzysowe. 

 

odpowiedzieli nam: Tomasz Aniśko (KO), Urszula Augustyn (KO), Magdalena Biejat (Lewica), Piotr Borys (KO), Małgorzata Chmiel (KO), Jan Duda (PiS), Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Lewica), Monika Falej (Lewica), Krzysztof Gawkowski (Lewica), Hanna Gill-Piątek (niezrzeszona), Klaudia Jachira (KO), Michał Gramatyka (KO), Maciej Konieczny (Lewica), Przemysław Koperski (Lewica), Katarzyna Kotula (Lewica), Stefan Krajewski (PSL), Katarzyna Kretkowska (Lewica), Wojciech Król (KO), Marek Krząkała (KO), Beata Maciejewska (Lewica), Urszula Nowogórska (PSL), Agnieszka Pomaska (KO), Janusz Pęcherz (KO), Marek Rutka (Lewica), Franciszek Sterczewski (KO), Krzysztof Śmiszek (Lewica), Tadeusz Tomaszewski (Lewica), Małgorzata Tracz (KO), Kazimierz Ujazdowski (KO), Anna Wasilewska (KO), Marta Wcisło (KO), Adrian Zandberg (Lewica), Urszula Zielińska (KO), Anna Maria Żukowska (Lewica)