Sejm: RPO po raz szósty, ale tym razem ponadpartyjnie

Sejm wybrał prof. Wiącka na RPO z poparciem nie tylko opozycji, ale i PiS. Oprócz tego uchwalił ustawę, która pozwoli rządowi zadłużać się bez ograniczeń przez kolejny rok oraz naprawił błędy w tzw. ustawie śmieciowej.

Na początku 34 posiedzenia posłowie zdecydowali, że nie zajmą się uchwałą Lewicy w sprawie ustanowienia terytorium RP strefą wolności i równości dla społeczności LGBT+. Po przegranym głosowaniu poseł Krzysztof Śmiszek złożył wniosek o przerwę, aby do Sejmu przyjechał minister do spraw Unii Europejskiej, Konrad Szymański i przedstawił informację, co robi rząd, aby „zapobiec kolejnemu postępowaniu [Komisji Europejskiej – przyp. MPW] przeciwko Polsce za systemową politykę dyskryminacji i pogardy wobec osób LGBT”. Wniosek również odrzucono. 

Posłowie i posłanki rozpatrzyli nowelizację ustawy o Instytucie Solidarności i Męstwa imienia Witolda Pileckiego. Instytut działa od 2017 r. i zajmuje m.in. się prowadzeniem badań naukowych i dokumentowaniem wiedzy na temat totalitaryzmów oraz zbrodni nazistowskich i komunistycznych. W 2018 r. Instytut połączono z działającym wcześniej Ośrodkiem Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego. Teraz posłowie PiS złożyli projekt, który umożliwia Instytutowi prowadzenie działalności za granicą. – Ta nowelizacja jest potrzebna właśnie do tego, żeby taki instytut mógł funkcjonować w Nowym Jorku, czyli na obszarze Stanów Zjednoczonych Ameryki, tam gdzie Polska, powiedziałabym, ma najsłabszy potencjał polityki historycznej, potencjał edukacyjny – mówiła wiceminister kultury, Magdalena Gawin. Ministerstwo chciałoby tworzyć placówkę także w Izraelu. Projekt ma umożliwić instytutowi produkcję filmów dokumentalnych i fabularnych. 

Większość posłów poparła projekt. Przeciwko było 32 posłów z Lewicy oraz 6 z Koalicji Obywatelskiej, a 12 posłów (również z Lewicy i KO) wstrzymało się. Zdaniem Joanny Senyszyn (Lewica), krytycznej wobec projektu, Instytut miałby służyć „zakłamywaniu i fałszowaniu historii”. Pochlebnie o działalności Instytutu Pileckiego wypowiadał się poseł Władysław Teofil Bartoszewski (PSL). – Chciałem powiedzieć, że wyjątkowo krytycznie odnoszę się do polityki historycznej prowadzonej przez ten rząd, bo uważam, że jest kontrproduktywna, szkodliwa dla interesów naszego państwa i bezmyślna. Natomiast na tym tle działania instytutu Pileckiego absolutnie się wyróżniają. Jest to jedyna instytucja, która rozsądnie, inteligentnie i w sposób bardzo przemyślany udostępnia prawdę historyczną o naszych rodakach, dziejach i martyrologii naszego narodu – mówił poseł. Ustawa została uchwalona w jedno posiedzenie. Teraz zajmie się nią Senat. 

Parlamentarzyści rozpatrzyli w drugim czytaniu nowelizację ustawy o finansach publicznych. Celem projektu jest przesunięcie w czasie powrotu do pełnego stosowania stabilizującej reguły finansowej, która służy do ograniczenia wzrostu zadłużania państwa. Stosowanie reguły zawieszono na czas pandemii w lipcu 2020 r., żeby umożliwić wsparcie gospodarki np. za pomocą tarcz antykryzysowych. Nowelizacja zakłada, że reguła pozostanie zawieszona do 2022 r. Projekt krytykowała opozycja. – Istota zmian proponowanych przez ministra finansów jest taka: zadłużymy się po uszy, a potem jakoś to będzie. Posłowie PiS-u, podnosząc rękę za tą ustawą, powinni spojrzeć w oczy 20-, 30-, 40-latkom i powiedzieć im, że te prawie 40 nowych i podniesionych podatków, które wprowadziliście przez ostatnie 6 lat, to dopiero początek, bo będzie ich więcej. Powinniście też spojrzeć w oczy emerytom i powiedzieć, że inflacja na poziomie 5% to dopiero początek drożyzny, bo będzie dużo gorzej – mówiła Izabela Leszczyna (KO). Przeciwko ustawie głosowała cała opozycja. Za byli posłowie PiS (225) i dwóch posłów niezależnych (Łukasz Mejza, Monika Pawłowska).

Posłowie i posłanki zajęli się zmianami w tzw. ustawie śmieciowej, czyli ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Ustawa była wielokrotnie nowelizowana, jedną z największych zmian wprowadzono w 2019 r. – obowiązek segregacji śmieci i wysokie kary za jej brak. Obecna zmiana określa maksymalną opłatę za odpady wyliczanej w oparciu o zużycie wody (limit wysokości rachunku ok. 150 zł). Wprowadza też zwiększenie stawki maksymalnej za odbiór śmieci z nieruchomości niezamieszkałych oraz opcję dopłacania przez samorządy do systemów gospodarki odpadami (tzw. samobilansowanie), np. jeśli środki z odpadów nie są wystarczające albo żeby obniżyć stawki dla właścicieli nieruchomości. 

Organizacje skupiające samorządy, takie jak Związek Miast Polskich czy Unia Metropolii Polskich, skrytykowały we wspólnym oświadczeniu sposób pracy nad projektem. Został on skierowany do Sejmu bez opinii Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego służącej jako forum do konsultacji między rządem a samorządem na mocy ustawy z 2005 r. Zdaniem organizacji stanowi to „naruszenie zasady współdziałania władz wynikającej z Konstytucji RP oraz zobowiązań międzynarodowych wynikających z Europejskiej Karty Samorządu Lokalnego”. Miały także uwagi do samych rozwiązań z ustawy, przede wszystkim do propozycji maksymalnej stawki wyliczanej w oparciu o zużycie wody, która ich zdaniem obejmie nie tylko duże rodziny czy seniorów, ale także lokale na wynajem np. dla studentów i cudzoziemców, przez co zmaleją dochody samorządów. Poprawkę zakładającą wykreślenie zapisu złożyły KO i Lewica, ale nie została przyjęta. Ustawa trafiła do Senatu.

Po sześciu podejściach parlament jest już o krok bliżej od wyboru nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Marcin Wiącek – już ósmy kandydat zgłoszony na stanowisko RPO od momentu wygaśnięcia kadencji Adama Bodnara – uzyskał w Sejmie poparcie większości. Za głosowało 380 posłów, zarówno z opozycji, jak i PiS. Przeciw było trzech posłów (Teresa Glenc z PiS, Dobromir Sośnierz i Krystian Kamiński z Konfederacji), a wstrzymało się 40 posłów PiS i 3 Konfederacji. Jest to czwarta kandydatura poparta przez Sejm, poprzednie trzy – Piotra Wawrzyka, Bartłomieja Wróblewskiego i Lidię Staroń – odrzucił Senat. Kandydaturę prof. Wiącka Senat ma rozpatrzyć 21 lipca.